O autorze
Kulturoznawca, absolwent MISH Uniwersytetu Wrocławskiego, przygotowuję pracę doktorską na temat roli religii i sekularyzacji w procesie integracji europejskiej. Staże naukowe na uniwersytetach w Leuven, Montrealu i Toronto. Publikacje: "Polska w Europie, Europa w Polsce. Rozmowy na kwiatowym dywanie" (Wrocław, 2011). Adres e-mail: matlak.m(at)gmail.com

Sekretarz zamiast prezydenta?

Herman Van Rompuy
Herman Van Rompuy Guillaume Paumier / Wikimedia Commons, CC-by-3.0
Na początku kadencji trochę na wyrost mówiliśmy o nim: prezydent Unii Europejskiej. Dziś tytułujemy go raczej mianem przewodniczącego Rady Europejskiej. To chyba dobrze oddaje rzeczywistą rolę Hermana Van Rompuya w strukturze politycznej Europy. Jego praca została pozytywnie oceniona przez szefów państw UE, którzy wczoraj po raz drugi wybrali go na przewodniczącego Rady.


Prezydent Europy – to oczywiście od początku było zbyt wiele powiedziane. Po pierwsze, prezydent odpowiada w systemach politycznych za część władzy wykonawczej, a ta w ramach UE jest raczej w rękach Komisji Europejskiej. Po drugie, cała struktura Unii zależy ciągle w największym stopniu od przywódców poszczególnych krajów, którzy zgromadzeni są właśnie w Radzie Europejskiej. Przewodniczący raczej organizuje ich pracę, w najlepszym wypadku inspiruje działania, jest więc bardziej sekretarzem i doradcą niż faktycznym liderem. To zresztą dobrze oddaje skomplikowany sposób funkcjonowania Wspólnoty – powołano stanowisko, które teoretycznie Unię wzmacnia, ale aby nie naruszyło interesów największych państw narodowych, to jest ono wyraźnie osłabione – zarówno, jeśli chodzi o zakres kompetencji, jak i okres sprawowania urzędu. Przewodniczący może być wybrany na dwie dwuipółletnie kadencje, ma więc mniejsze szanse na rozwinięcie skrzydeł niż przewodniczący Komisji, którego kadencja jest dwukrotnie dłuższa i może być bez ograniczeń przedłużana.

Nie zmienia to jednak faktu, że Van Rompuy jest znakomitym urzędnikiem, który bardzo wiele robi dla zachowania stabilności politycznej w Europie. Często słyszy się, że koordynacja pracy szefów państw UE byłaby znacznie trudniejsza, gdyby przewodniczący zmieniali się co pół roku (tak było, zanim wszedł w życie Traktat Lizboński). Van Rompuy został też przez szefów państw dodatkowymi kompetencjami organizacji szczytów siedemnastu państw Grupy Euro, co pokazuje wiarę w jego umiejętności zarządzania kryzysowego. Swoje zdolności negocjacyjne (zdobyte zapewne w rozdartej na dwa narody Belgii) wykorzystał przy bardzo sprawnej negocjacji paktu fiskalnego.

Niezależnie od szacunku, jakim darzą go znawcy europejskiej materii, trudno nie odczuwać trochę żalu, że i tym razem Europa musiała pójść tylko kilka centymetrów naprzód, że nie stać nas było na odważniejszy krok i zamiast prezydenta, mamy sekretarza. Dobrze jednak, że jest to sekretarz znakomity.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Wywiad Jakiego pokazał, czego muszą bać się politycy PiS. Dorasta elektorat, który może ich zmieść
WYWIAD 0 0"To kwestia dobrego wychowania". Mamadou Diouf tłumaczy prezydentowi niestosowność jego "żartu"
Jaguar 0 0Ludzie nie zdają sobie sprawy, za jak niską cenę można mieć nowego Jaguara
MAMA:DU 0 0Ją okrzyknięto "babą od zboków", jej uczniów "zboczonymi". Psycholożka zdradza, co robi na WDŻ
0 0Chcesz być eko, ale nie wiesz, jak zacząć? Oto 15 BANALNYCH sposobów na zero waste
0 0Sztuczna inteligencja pokonała historyków. Odszyfrowała starożytny język lepiej niż ludzie
0 0Podstawowy argument antyszczepionkowców obalony! Prawnik wyjaśnia najprościej, jak się da
0 0Wypijają 18 l mleka na śniadanie. Liczba porodów 44-latki zadziwia, a wkrótce kolejny

DZIEJE SIĘ

0 0"Gwarantuję, że idę do Sejmu". To on miał oddać mandat Piotrowiczowi
0 0Piotrowicz jednak nie trafi do Sejmu! PiS ucina spekulacje
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Protest wyborczy PiS to hucpa. Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy liczyli głosy