Firma Apple znowu dokonała dość niecodziennej transakcji, tym razem było to pozyskanie nowego i kluczowego pracownika. Chodzi o dyrektora sprzedaży ze szwajcarskiej firmy produkującej dobra luksusowe TAG Heuer. Jak to w przypadku giganta nowych technologii, przejęciu towarzyszy oczywiście cała dawka spekulacji.

REKLAMA
W czasie, kiedy wszystkie amerykańskie portale i blogerzy rozpisują się na ten temat, podając do wiadomości informację, iż firma, w której dotychczasowy dyrektor miał przyjemność pracować, produkuje głównie zegarki. Ma to pośrednio dowodzić faktu powstania w najbliższych miesiącach pierwszego zegarka z nadgryzionym jabłkiem.
Nie wiem jak was, ale mnie te argumenty nie przekonują. Jestem skłonny wysunąć zupełnie inne wnioski płynące z tej transakcji. Jeżeli prezes Apple chciałby wypuścić do sprzedaży zegarek Apple, to i tak, by to zrobił, bez względu na fakt czy za sprzedaż odpowiadałby człowiek pracujący dotychczas w szwajcarskiej manufakturze czy sprzedawca Casio. Przy tym w moim odczuciu ten z Casio miałby większe doświadczenie w przypadku sprzedaży zegarków szczególnie w targecie, do jakiego Apple będzie chciał trafić. Przy tym jego pensja byłaby znacznie niższa.
logo

Grupa docelowa firmy, jeżeli idzie o inteligentne zegarki, to ludzie klasy średniej, młodzi i aktywni, czyli grupa, w której manufaktury mogą liczyć klientów na palcach. Zegarek będzie pewnie w cenie ok. 1500 zł. Manufaktury produkują zegarki, które kosztują od 10 tysięcy złotych w górę, czyli prawie 7 razy więcej niż wynosić ma cena zegarka Apple.
Rynek zegarków produkowanych przez manufaktury jest wyjątkowo ciężkim rynkiem, większość posiadaczy ma ulubioną markę. Markę, która oferuję coś więcej niż niezawodność swoich mechanizmów. Osobiście jestem wielkim miłośnikiem zegarków firmy Maurice Lacroix oraz Patek, niestety na tą drugą firmę mnie nie stać. Muszę się więc zadowolić Mauricem, którego kocham za to, co dostaję kupując zegarek. Apple mi tego nie da, nawet jakby bardzo chciał. Nigdy nie będzie klasycznym, przepięknym dziełem szwajcarskiej inżynierii, nie będzie również miał tej magi, którą mają szwajcarzy. Manufaktura daje coś, czego opisać się nie da, coś, co Apple ma w przypadku elektroniki, ale w przypadku czasomierzy, nigdy mieć nie będzie - Magię.
logo

Apple na rynku zegarków nigdy nie będzie towarem luksusowym, nie będzie to ręcznie wytwarzany zegarek, którego mechanizm będzie składany ręcznie przez jakiegoś mistrza z wielu tysięcy części. On będzie po prostu składany z ogólnie dostępnych podzespołów dostarczonych do fabryki, gdzie małe chińskie rączki go zmontują, a na koniec pojawi się napis: „zaprojektowany w USA, złożony w Chinach”, co będzie go pozycjonowało na rynku równo z Casio, Timex’em i paroma innymi firmami produkującymi zegarki oparte na elektronice lub gotowych mechanizmach analogowych, mających również wielu sympatyków co Apple na polu elektroniki.
Sam pewnie kupię sobie taki zegarek, ale tylko dlatego , że jest fan boyem i posiadam legitymację wyznawcy. Będzie on jednak zdecydowanie rzadziej znajdował się na moim nadgarstku niż zegarki z „M” w logo. Mogę również być pewny, że 95% posiadaczy klasycznych szwajcarów pozostanie im wierna, jeżeli kupią smart watcha to tylko jako chwilową zabawkę.
Tu chyba lepiej podchwycić wątek dużo częściej pomijany przez media i blogerów, czyli targetu i produktów jakie posiada TAG Heuer. Marka ta produkuje nie tylko zegarki, posiada całą gamę innych produktów, które robi równie dobrze, jak ma to miejsce w przypadku zegarków. Wszędzie, gdzie zobaczymy logo TH możemy być pewni, że dostajemy naprawdę dobry i wart swojej ceny produkt. Zegarki, perfumy, galanteria skórzana, oprawki do okularów oraz wiele innych produktów, które pozostają w ofercie tej firmy. Gama produktów jest tak samo rozległa, jak ma to miejsce w przypadku firmy Apple. Sam osobiście posiadam oprawki z TG, które muszę przyznać naprawdę pozytywnie zaskakują i są dla mnie tym samym, co sprzęt Apple, jeżeli idzie o elektronikę.
Firma z Kalifornii, posiada ten sam problem, z którym musiała sobie jakiś czas temu poradzić owy dyrektor. Chodzi o mnogość oferty, która robi się coraz większym problemem, jeżeli idzie o zarządzanie i dalsze pozycjonowanie marki. Właśnie tajemniczy dyrektor ma im w tym pomóc i pokazać, jak się to robi. Apple kupując dr Dre oraz pewnie parę innych, nieujawnionych jeszcze firm, będzie musiało się zmierzyć z problemem zarządzaniem markami. Problemem, który może się okazać kluczowy dla nich. To moim zdaniem będzie główna rola nowego człowieka w zespole.
Oczywiście doświadczenie dyrektora może być również pomocne w przypadku sprzedaży zegarków czy okularów, jeżeli chcieliby takie wypuścić. To jednak Apple nie ma problemów ze sprzedażą swoich produktów, ludzie zawsze ustawiają w kolejce po nowy sprzęt Apple bez względu na to, co firma pokaże. Człowiek ten jest więc potrzebny, żeby Apple dalej oferowała magiczne produkty - od przejściówek po stacje robocze.