
Białorusini znaleźli prosty sposób, żeby pokazać czym kończy się pływanie pod wpływem.
REKLAMA
Pan na filmie, mimo wyraźnej interwencji znajomej i tak postanowił popływać, wcześniej wypił kilka głębszych. Wyraźnie rozluźniony i dużo odważniejszy postanowił wejść do wody.
Nie spodziewał się jednak, że zaraz weźmie udział we własnej ceremonii pogrzebowej.
Wydaje mi się, że ofiara własnej głupoty została dożywotnio wyleczona z pomysły pływania z procentami we krwi.
