tapas
tapas M.Kozyra

Nie pisałam, bo ograniczałam jedzenie. Jak ograniczam, to nie gotuję:) ostatni miesiąc upłynął pod hasłem dosyć jednostajnych i mało kalorycznych posiłków. Bardzo się pilnuję, ale na tapas, małą przekąskę do kieliszka wina, zawsze miejsce się znajdzie. Tym bardziej, że w hiszpańskiej krainie w delikatesach Złoto Hiszpanii produktom oprzeć się nie sposób, a właśnie trwa konkurs na tapas, w którym biorę udział.

REKLAMA
Świeże ryby, małże, ośmiornice i inne cuda znajdziecie w Złocie Hiszpanii -> http://zlotohiszpanii.pl/
Właściciel wie wszystko o kuchni hiszpańskiej i opowiada tak ciekawie, że można słuchać godzinami. Świetne produkty i bardzo kompetentna obsługa, która doradzi co i jak przyrządzić. Pimientos de Padrón,użyte tutaj, smażone na oliwie i posypane gruboziarnistą solą, są jak rosyjska ruletka - "papryczki de Padrón - jedną buzię wypalą, a inne nie". Większość z nich zawiera bowiem niewiele kapsaicyny, i jest łagodna w smaku, ale niektóre (które nie wiadomo) zawierają kapsaicyny więcej i powodują nagłe i palące doznania...
Bardzo polecam te delikatesy, ja na pewno wrócę.
Składniki (do dostania w polecanym sklepie):
Kawałek sera koziego w rozmarynie
Łyżka miodu waniliowego
Łyżka oliwy truflowej
Listki szałwii
papryczka de Padron
gruba sól
1. Papryczki umyć i usmażyć w głębokim tłuszczu 90 sekund. Wyłożyć na papierowy ręcznik. Ciepłe posypać grubą solą.
2. Ser pokroić w plastry.
3. Oliwę wymieszać z miodem.
4. Papryczki ułożyć na serze, położyć na nie szałwię, polać miodem z oliwą i delektowac się!