Volkswagen Scirocco GTS
Volkswagen Scirocco GTS fot. Michał Adamiuk

Osiem lat w motoryzacji to całe pokolenie, a przecież tyle jest już na rynku to auto. Volkswagen właśnie przeprowadził facelifting Golfa VII, a Scirocco bazuje jeszcze na „szóstce”. Nie szkodzi, nadal robi przeciąg.

REKLAMA
logo
fot. Michał Adamiuk

Umówmy się – to nigdy nie był samochód dla typowego klienta tej marki. Niepodobny do żadnego innego modelu. Taka czarna owca w stadzie, kolejny – po Beetle – wyrodny syn. Niski, szeroki, z kołami rozstawionymi w rogach nadwozia. Wygląda jak wyrzeźbiony wiatrem. Pokażcie mi hatchbacka narysowanego z większą fantazją! Nawet jeśli się postarzał, to wciąż jest nie do pomylenia z żadnym autem. Przypomina drapieżnika z naprężonymi mięśniami szykującego się do skoku. Brzmi jak obietnica...
logo
fot. Michał Adamiuk

logo
fot. Michał Adamiuk

Do środka prowadzą mnie chyba najdłuższe drzwi współczesnej motoryzacji. Wysiadanie na ciasnym parkingu musi być w Scirocco niezłym wyzwaniem. Z otwartymi ramionami witają za to przyjemnie twarde fotele. Wnętrze wywołuje tzw. mieszane uczucia. Niby nie ma się do czego przyczepić – jest multimedialnie, dobrze jakościowo i ergonomicznie – czyli po volkswagenowsku. A jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystko trochę już odstaje od poziomu tej marki w drugiej dekadzie XXI wieku. Fajnie, że VW potrafi mrugnąć do klienta okiem – gałka na dźwigni zmiany biegów w kształcie piłeczki golfowej przypomina o rodowodzie Scirocco.
logo
fot. Michał Adamiuk

logo
fot. Michał Adamiuk

W drogę. Odpalam i już słyszę, że jest dobrze. Dla mnie, radiowca dźwięk jest równie ważny co wygląd i osiągi. Sportowy samochód musi brzmieć, a Scirocco spokojnie mógłby być solistą w jakiejś grunge`owej kapeli. Gra lekko basowo, trochę przypominając boksera. Nawet jeśli to brzmienie wzmacniane głośnikami – co z tego? Jak często kierowca słucha swojego samochodu z zewnątrz?
logo
fot. Michał Adamiuk

logo
fot. Michał Adamiuk

Festiwal zaczyna się jednak dopiero po ruszeniu. Scirocco GTS to prawdziwa petarda. Nie spodziewałem, że auto z 220-konnym TSI pod maską będzie wolne, ale rzeczywistość przerasta oczekiwania. Nie wierzę, że ma 6,5 sekundy do setki. Jeździ tak, jakby był co najmniej o sekundę szybszy. Silnik ryczy, turbina dmucha, a GTS rwie jak poparzony. Z Scirocco wciąż jest kawał drania, nawet jeśli już lekko przyprószony siwizną. To chyba najbardziej niegrzeczny z Volkswagenów. Golf w bluzie z kapturem!
logo
fot. Michał Adamiuk

logo
fot. Michał Adamiuk

Gdyby TÜV prowadził pomiary bezpośredniości układów kierowniczych, GTS spokojnie mieściłby się w normie dla hot hatchów – choć niczym wyjątkowym nie zaskakuje. Co nie znaczy, że nie prowadzi się wystarczająco dobrze. Jest świetnie wyważony, bardzo trudno wytrącić go z równowagi. Kontrola trakcji wkracza bardzo rzadko, bo i trudno stracić w nim trakcję. Jest jak Deutsche Bahn, mknie po niewidzialnych szynach przy każdej prędkości. W jego zachowaniu i reakcjach nie czuć upływu lat, niczym nie ustępuje współczesnym konstrukcjom.
logo
fot. Michał Adamiuk

logo
fot. Michał Adamiuk

6-biegowa dwusprzęgłówka, popędzana łopatkami działa fenomenalnie. Niby to przecież tylko DSG, które można mieć już nawet w dostawczym Caddy, ale tu zmienia biegi ostro i błyskawicznie. Duża przyjemność!
Z hamulcami podobnie jak ze skręcaniem – w normie. Wyjątkowa jest w nich łatwość dawkowania odpowiedniej siły. Pozwalają robić to ponadprzeciętnie precyzyjnie. Hamowanie Scirocco zawsze jest w punkt. To wszystko sprawia, że byłby znakomitym autem na wszelkiego rodzaju track daye. Można go chłostać przez cały dzień na torze, spokojnie wrócić do domu i następnego dnia pojechać do pracy, a zważywszy, że to VW – nadal wszystko będzie działać.
logo
Trzej Mędrcy: temperatura oleju, stoper i ciśnienie ładowania turbiny fot. Michał Adamiuk

logo
fot. Michał Adamiuk

To prosty i szczery samochód. Wystarczająco dobrze wyposażony jak na dzisiejsze czasy (po zeszłorocznym face liftingu dostał większość nowinek Volkswagena, łącznie ze świetnym systemem Car-Net), ale nie przeładowany cyfrowymi asystentami i wodotryskami. Nie ma w nim żadnego przycisku „sport”, żadnego aktywnego zawieszenia. Jest jaki jest – twardy i ostry od pierwszego do ostatniego metra podróży.
logo
fot. Michał Adamiuk

Pewnie, mógłby mieć prawdziwy głośny wydech, mniej silne wspomaganie i głębsze kubełki, ale i bez tego jest znacznie bardziej szorstkim autem od Golfa GTI. Wierniej niż on trzyma się ideałów pierwszego GTI z lat `70. Golf obrósł tłuszczem, jest zbyt skomplikowany, przeładowany gadżetami. Mimo tej samej mocy i zbliżonych osiągów nie daje takiej frajdy jak Scirocco. Od hot hatcha oczekuję żeby dobrze wyglądał, przyspieszał, hamował i skręcał lepiej niż przeciętne auta. Scirocco to wszystko ma i nieważne, że zbliża się już do emerytury. Przecież w starym piecu diabeł pali...
logo
fot. Michał Adamiuk