Czym - w moim odczuciu - różni się tegoroczny Kongres Kobiet w Brukseli, od poprzednich? Jest inaczej. W 2016 roku w Polsce, w Europie i w Świecie - trendy społeczne i polityczne, zachowania dużych grup ludzkich, fakty - odsłaniają swoiste wymiary czasu szczególnego. Wyzwań o charakterze szczególnym.
REKLAMA
Dawniej, od paru lat - patrzyłem z żalem, że elity polityczne, decydenci różnych szczebli - idą za wolno za zmianami zachodzącymi w mentalności społecznej. Bez pełnego udziału w tych prądach współczesności, które nie są jakąś fanaberią - ale wyrazem rozwoju praw ludzkich i obywatelskich, wyrastających z tradycji Oświecenia. Akceptacji dla filozofii równości: nie jako przymusowego obowiązku wobec rodzącej się normy kulturowej, ale otwartej, wolnej woli tworzenia nowej normy i uwewnętrzniania jej dla wspólnego dobra. I uznania filozofii jedności w różnorodności - czyli zrozumienia prawdziwego i głębokiego sensu wielokulturowości w jednej Europie.
Wielokulturowość nie oznacza zerwania tożsamości z własną kulturą, jest tylko otwarciem się na inne wzorce i pojęciem, że z tygla kulturowego powstawać mogą nowe jakości. Dzisiaj często słyszę ośmieszanie owej "multi-kulti" - a za tym kryje się po prostu pogarda. I brak zrozumienia, że wielokulturowość jest wielką szansą.
A zatem przez lata myślałem, że ta droga otwarcia na wolność i równość, na zrozumienie specyfiki ról kobiecych i męskich, na partnerstwo, na uznanie odmienności - zabierze nam w kraju trochę więcej czasu, ale że będzie to droga: do przodu.
Dzisiaj - patrzę, jak się cofamy w Polsce, w Europie, i w wielu innych miejscach na świecie. Cofamy nasze umysły? Cofamy nasze rozumienie? Wszyscy ? Niektórzy? Dlaczego? Nie ma miejsca w przestrzeni wolności dla wszystkich postaw i poglądów?
Co oznacza to cofanie ?
Rosną zagrożenia dla podstaw europejskiego bytu i świata wspólnych wartości. Tendencje odśrodkowe, antyeuropejskie są bardzo mocne. Ich wyrażaniu towarzyszy często głoszone przekonanie, że wartości narodowe wymagają obecnie specjalnej obrony - jako podważane i zagrożone. Zapomina się o dobrej symbiozie i synergii, jaka przez lata istniała i może istnieć między tym, co europejskie i narodowe. To, co w Traktacie Europejskim nazywamy światem wspólnych europejskich wartości, staje się dzisiaj w realnym świecie coraz bardziej - światem dzielących nas wartości. Żyjemy w cieniu lat 30ych XX wieku. Żyjemy w cieniu tego błędu europejskiego, jaki wydaje z siebie skrajne nacjonalizmy - od XIX wiecznych, przez dwudziestowieczne.
Rosną zatem zagrożenia dla: demokracji, praw podstawowych, przestrzegania zasady państwa prawa. I są to zagrożenia o charakterze fundamentalnym.
Demokracja - to nie tylko wybory - jednorazowy akt obywatelski, dokonywany cyklicznie, ale w stosunkowo długich odstępach czasu. Tak naprawdę, to procesy, procedury, uczestnictwo, równowaga pomiędzy władzami ( ustawodawczą, wykonawczą, sądowniczą), to współpraca, a nie pogłębianie podziałów. Demokrację trzeba kultywować, pielęgnować, rozwijać każdego dnia. Demokracja to zrównoważona kooperacja między instytucjami a obywatelami. Tylko wtedy, taka żywa demokracja - może wspomagać obronę samej demokracji.
Jeśli te fundamenty są naruszane: i nie chodzi tylko o Trybunał Konstytucyjny, ale o klimat, atmosferę, tkankę życia społecznego - to musi budzić się niepokój...
Jest dziś w Polsce sytuacja specyficzna. Po jednej stronie ugrupowanie o cechach sekty religijnej, o skrajnych sposobach widzenia świata. Potrzebując tożsamości nie żywi się ono tylko tym, co pozytywnie może łączyć. Dla własnej siły potrzebuje Wodza oraz żywienia się nienawiścią, potrzebą wskazywania wrogów, szukania kozłów ofiarnych. Wszystko, co inne, w każdym sensie - odmienne : będzie więc wrogie. Wrogiem są uchodżcy, muzułmanie, mogą być Żydzi, ludzie o odmiennych orientacjach seksualnych, ludzie o innych poglądach... Tak powstaje koncept społeczny o ludziach "drugiego sortu". Są Polacy lepsi - i Ci, którzy nie zasługują w nazewnictwie społecznym na to miano.
Rośnie język nienawiści - na niebywałą skalę. Powstają fabryki trolli internetowych, zamykana jest Rada ds.Ksenofobii i Antydyskryminacji. Kiedy podnosi się sprawę języka nienawiści liderzy i wodzowie sekty sprawującej władzę - mówią, ze nie pozwolą na cenzurę. Ale kiedy sami chcą wprowadzać zamykanie stron internetowych, bez podania zasad i kryteriów, to nic nie mówią o cenzurze. Mówią o bezpieczeństwie. Sztuka demokracji, to sztuka przedstawiania i bronienia racji. Ale racje muszą być przejrzyste, nie mogą wyrodnieć. Zwyrodniałe racje zabijają ducha demokracji.
Takie myślenie, otwarta przestrzeń dla takich zachowań - prowadzą do autorytaryzmu. A autorytaryzm, to oddanie swojej wolności. Dochodzi zatem do oddania wolności - choćby w imię bezpieczeństwa, co widzimy w Polsce i w Europie przy ustawach antyterrorystycznych, czy policyjnych. A przecież: wolność i bezpieczeństwo, to dwa imiona tego samego. Nie wolno kłaść na ołtarzu bezpieczeństwa - wolności. Tak, jak i na ołtarzu wolności - nie wolno kłaść bezpieczeństwa.
Przykłady: ustawa policyjna: bez listy poważnych przestępstw i uprzedniej kontroli sądowej, ustawa antyterrorystyczna - bez kontroli nad instytucjami zajmującymi się terroryzmem, z niejasnymi zasadami zamykania stron w internecie, z absurdalną listą zdarzeń terrorystycznych, z pogwałceniem praw cudzoziemców. Dyskusja o szyfrowaniu danych, o enkrypcji - świadczy o tym, jak ważny jest to temat: ochrona prywatności i wolności w równowadze z wymogami bezpieczeństwa.
Żywa demokracja pozwala takie uzgodnienie społeczne, obywatelskie, polityczne przeprowadzić. Tylko trzeba chcieć to zrobić, a to oznacza - jak w demokracji właśnie - słuchać się wzajemnie, mówić i słuchać.
Czy wolno oddać wolność w imię tak pojmowanego bezpieczeństwa ?
Czy jest odpowiedż na takie wyzwania ?
Wszystko, co jest obywatelskie, co buduje społeczeństwo obywatelskie, co przeciwstawia się zamianie karnych sekt w bezkarno-bezladny pozornie, ale karny ideowo motłoch - służy ocaleniu demokracji i wolności.
Kongres Kobiet to od początku ruch o charakterze obywatelskim. Upominanie się o wolność i równość, zawsze idące w parze - to przesłanie wielu Kongresów w przeszłości, i dzisiaj. Właśnie emancypacja kobiet w najgłębszym tego słowa znaczeniu prowadzi ku wolności. Oswabadza myślenie kobiet, pozwala mężczyznom uwolnić własne pojmowanie wielu spraw. Nie było w historii polskich Kongresów Kobiet tak ważnej misji, jaką dzisiaj jest - ta misja emancypacyjna i
obywatelska.
obywatelska.
Po to, żeby nam Wisły kijem nie zawrócili.
Bruksela, 28 maja 2016
Michał Boni
