Szanowny Panie Wice-Przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Szanowny Panie Pośle, Drogi Ryszardzie,
REKLAMA
Piszę ten list z pewnym opóźnieniem, ale jako reakcję na Twoją wypowiedź na temat Róży Thun. Piszę używając imienia i bezpośrednio, bo spotykaliśmy się na ścieżkach politycznych wielokrotnie i w różnych rolach, współpracując czy będąc w przeciwnych obozach politycznych. Zawsze jednak - wydawało mi się - był jakiś standard i granica w określaniu różnicy politycznej. Poza mową nienawiści i słowną szykaną polityczną. Poza takim językiem walki politycznej, jaki - wydawało się - odszedł po 1989 roku wraz z totalitarną manipulacją i propagandą, jakie niszczyły polskie umysły za stalinizmu, za „moczaryzmu”, za czasów stanu wojennego.
Pomawiając wypowiedź Róży Thun o antypolskość, wklepując w świadomość przeciętnych polskich umysłów zbitkę znaczeń: „niemieckie” równa się „szmalcownicze” - przekroczyłeś granicę.
Może Ci się wydawać, że za tą granicą jest Siła Prawdy Twojej obecnej partii albo, że mówienie takich rzeczy jest świetnym i skutecznym orężem politycznym w walce w świecie populizmu, bo utrwala w oczach prymitywnych ludzi prymitywne przeświadczenia. Może Ci się wydawać wiele.
Może Ci się wydawać, że za tą granicą jest Siła Prawdy Twojej obecnej partii albo, że mówienie takich rzeczy jest świetnym i skutecznym orężem politycznym w walce w świecie populizmu, bo utrwala w oczach prymitywnych ludzi prymitywne przeświadczenia. Może Ci się wydawać wiele.
Ale poza granicą, jaką przekroczyłeś jest tylko i wyłącznie - Nicość. Nihilizm moralny, pustka patriotyczna, politykierski prymitywizm. I to, co zrobiłeś - gdybym chciał użyć Twojego języka - jest naprawdę antypolskie. Ale powiem inaczej: wchodząc w Nicość odchodzisz od zwykłego człowieczeństwa.
Ze smutkiem
Michał Boni
5 stycznia 2018
5 stycznia 2018
