Trwają spotkania „trilogowe”, czyli negocjacje między Parlamentem, Komisją Europejską a państwami członkowskimi, których praca w Radzie jest organizowana przez prezydencję ( teraz austriacką, za chwilę rumuńską). Przez kilka tygodni każdy „ciągnął w swoją stronę”, rozwiązania wzajemnie się blokowały.

REKLAMA
Kilka rzeczy kluczowych wymaga rozstrzygnięcia, żeby można było uznać, iż równowaga między prawami użytkowników a prawami autorów została osiągnięta. Daleko jeszcze do tego.
A przecież Parlament chciałby głosować przyjęcie ostatecznej wersji dyrektywy jak najszybciej. W styczniu, lutym ? W jakiej wersji ?
Co jest niejasne na tyle, że utrudnia pozytywne zamknięcie sprawy....
W artykule 13 - trzeba zgodnie z rozsądkiem znaleźć rozwiązanie dla sytuacji, w których autorzy, twórcy nie chcą, nie domagają się, by ich praw pilnować w klasyczny sposób. Inaczej budują swój model biznesowy. I powinno się ich zostawić w spokoju - nie obarczać platform obowiązkiem wyszukiwania i monitorowania wnoszonych przez nich treści i utworów.
W artykule 13 - trzeba zgodnie z rozsądkiem i zasadami ochrony praw konsumenckich zadbać o dokładniejszy, niż był w tym, co przyjął Parlament Europejski - opis praw użytkowników, gdyby mieli się odwoływać od decyzji zdejmującej ich treści ( nawet, jeśli to przez pomyłkę, na chwilę - szkody oraz niepewność i tak powstają ). Muszą tu działać jasno określone procedury. Było zrozumienie wszystkich stron, także sprawozdawcy Vossa, dla takiego kierunku poszukiwań już w trakcie negocjacji między instytucjami.
W artykule 13 - trzeba zgodnie z rozsądkiem i tym, co już wydawało się oczywiste ( a teraz jest podważane przez Komisję Europejską oraz kraje członkowskie) - zadbać o to, by ewentualnie stosowane dla ochrony praw autorskich monitorowanie treści ( filtrowanie) odbywało się wyłącznie wobec tych platform oraz sposobów udostępniania treści, gdzie działa się według reguł i w celu komunikacji publicznej, też osiągając cele komercyjne. To kluczowe! Jest wiele małych, czy inaczej funkcjonujących platform i kanałów, które nie mają takiego celu. Uwzględniliśmy to w raportach Komisji Wolności, gdzie byłem sprawozdawcą oraz Konsumentów. I to ograniczało filtrowanie - dzisiaj to podejście znika z proponowanych zapisów.....
W artykule 13 - trzeba zgodnie z rozsądkiem i tym, o czym wielokrotnie dyskutowano, i co już było w stanowisku Parlamentu - zdjąć nadmierne obowiązki z małych firm, także wtedy, gdy mowa o monitorowaniu treści. To przecież koszty i obciążenia nie prowadzące do specjalnych efektów ochrony praw autorów twórców.
A ponadto - trzeba zgodnie z rozsądkiem jasno chronić prawa twórców, a nie - niejako mimochodem, jakby bez wcześniejszych intencji oddawać je całkowicie, niepostrzeżenie w ręce pośredników ( co trochę wynikać może z braku precyzji w proponowanych zapisach artykułów 14, 15 i 16). I co de facto zamienia relację pośrednicy - platformy w klasyczny model B2B : biznes dla biznesu z pominięciem twórcy i jego pozycji.
Dobrze byłoby też obronić zapisy z propozycji Parlamentu ( a może i trochę je rozwinąć ) dotyczące domeny publicznej, jej otwartości i dostępności, stosowania otwartych licencji - w taki sposób, by raz udostępnione i otwarte dane ( np. dzieła z muzeum) nie mogły być następnie znowu „zamykane”.
Trzeba również, zgodnie z rozsądkiem wrócić do dyskusji o wydobywaniu i przetwarzaniu danych ( Text and Data Mining), by zapisy dyrektywy o prawie autorskim były jednak nie tylko podporządkowane regułom świata analogowego, ale i dostosowane do rzeczywistości realnie cyfrowej. Dziś potrzebujemy dostępu do danych i możliwości ich przetwarzania, by rozwijała się nauka, by rozwijała się Sztuczna Inteligencja i maszyny uczące się, by rozwijały się nowe terapie dla pacjentów. Sprawozdawca Voss wielokrotnie zobowiązywał się, że to zrobi. A tymczasem kraje członkowskie stanęły tu „okoniem”.
To zresztą dobry moment w tym wywodzie, by spytać wprost: JAKIE JEST STANOWISKO POLSKIEGO RZĄDU w tych wszystkich kwestiach ?
Politycznie PiS chciało zrobić z prawa autorskiego wielką batalię o wolność Internetu. Chociaż wcześniej palcem nie kiwnęli: ani posłowie PiS, ani rząd w żadnej z kluczowych spraw dla wolności i równowagi między prawami użytkowników a słusznymi prawami autorów do bycia wynagradzanymi za swoje dzieła.
Nie słychać, ani widać śladu wpływu, śladu udziału przedstawicieli rządu w tej debacie co do trudnych spraw między krajami członkowskimi na temat prawa autorskiego. Czyli co - wszystko było na pokaz i dla politycznej gry ?
Wchodzimy w ostatnią fazę pracy nad prawem autorskim. Nie trzeba skrajnych sporów ideologicznych i emocjonalnych wyzwisk. Trzeba racjonalności w poszukiwaniu kompromisów.
Tak, by swoje mogli osiągnąć twórcy i autorzy wchodzący ze swoimi dziełami w świat Internetu.
Ale też - twórcy z natury swojej istniejący wyłącznie w Sieci, jak ci, których kanałem relacji z użytkownikami jest np.You Tube.

Oraz, oczywiście, by satysfakcję i poczucie pewności mieli codzienni użytkownicy Internetu.
Michał Boni
1 grudnia 2018