To ważna decyzja, że Platforma, Nowoczesna i Inicjatywa Polska idą do wyborów parlamentarnych jako Koalicja Obywatelska, nie partyjna. I że jest miejsce dla samorządowców i ruchów obywatelskich - na listach wyborczych.
REKLAMA
Jesienne wybory nie są zwyczajne. Są tak ważne, jak wybory 1989 roku. Będą decydować o przyszłości Polski na najbliższe lata, ale i w odleglejszej perspektywie. Bo utrwalenie rządów PiS, to groźba przyspieszenia drogi do autorytaryzmu, wycofywania się z Europy, a z drugiej strony cofnięcia Polski w rozwoju cywilizacyjnym, też gospodarczym.
Dlatego trzeba maksymalizować szanse.
Po pierwsze, niezbędne jest dogadanie się w szeroko pojętym obozie demokratycznym, że do Senatu trzeba wystawiać - jednego kandydata demokratycznego naprzeciw pisowskiego. To jedyna droga, by zbudować większość w Senacie. I mieć tę Izbę jako obrońcę demokracji i państwa prawa - praktycznie mogłoby to oznaczać hamowanie destrukcji, jaką PiS wnosi i będzie wnosił. Partyjne ambicje muszą w tej sprawie zostać podporządkowane obywatelskiej i pro-demokratycznej kalkulacji.
Marzeniem byłoby, gdyby do Senatu startowali z list demokratycznych ludzie o dorobku zawodowym, moralnym, ludzie wielkiego formatu. Warto się o to pokusić, bo to nie tylko kwestia szans na wygraną, ale i szans na późniejszą przejrzystość i stanowczość działań tych osób w Senacie. Bo trzeba próbować wrócić do idei Senatu jako ciała w pewnym sensie ponadpartyjnego w działaniach, tworzącego mechanizmy „check and balalnces”, co jest kluczowe dla równowagi demokratycznej w każdym państwie.
Skoro jednak listy mają zostać ogłoszone 26 lipca, to jest mało prawdopodobne, by takie podejście zdążyło być uwzględnione. Szkoda, bo to może spowodować, że listy senackie staną się przedmiotem targu czysto partyjnego.
Po drugie, nie można mówić, że 38% to pułap możliwości, jakby to nie brzmiało realistycznie. Potrzebujemy nadziei w Polsce, a nie ma nadziei bez ambicji. Nadzieja na miarę nie wyzwala energii.
Bo trzeba się zdobyć, jak zawsze przy wyborach, na jak najszersze pozyskiwanie elektoratu - także wśród tych, którzy są ciągle dzisiaj neutralni.
Dlatego, warto uczynić z samorządowców i ruchów obywatelskich - dwa mocne, nowe korzenie i zarazem tarany Koalicji Obywatelskiej. To nie może być dekoracyjne. Więc nie wiem, czy arytmetyka - 5, 10 i ostatnie miejsce dla samorządowców musi obowiązywać w całym kraju. A jak gdzieś będzie świetny samorządowy lider - to, co: nie powinno się go/ jej wystawić na 1 miejscu ? Podobnie z przedstawicielami ruchów obywatelskich. Ich udział może zwiększyć szanse na wzrost elektoratu Koalicji, ale pod warunkiem, że nie będzie pod dyktando Schetyny, tylko racjonalności wyboru dyktowanego dobrem szerszym i właśnie ambicji oraz nadziei. Myślę, ze tu powinien mieć coś do powiedzenia Sztab i jego szef, Krzysztof Brejza, z dobrym wyczuciem nastrojów, postaw i energii społecznej, także tej pozapartyjnej.
Tu jest potencjał - wśród o NGO, obywateli i samorządowców. Kto wie, czy nie mocniejszy, niż ten, który mają partie: lewicowe i PSL. Z partii szkoda mi tylko Zielonych. Byli jedyną partią, która wniosła jakiś ogień do Koalicji Europejskiej, są dobrze merytorycznie przygotowani, mają dobrych liderów, i przede wszystkim - umieją odpowiadać na wyzwania, które dziś w Polsce trzeba stawiać. Mogliby pozyskać różne grupy społeczne i zwiększyć siłę oddziaływania Koalicji Obywatelskiej.
Po trzecie, czy to lekkie rozproszenie obozu demokratycznego nie wywoła zamętu wśród potencjalnego elektoratu. Bo osobny start - oznacza rywalizację. I nawet jeżeli osobny start daje szansę wszystkim - z poglądami lewicowymi, centrowymi, czy takimi, jakie aktualnie ma PSL ( co wygląda dziwnie i groźnie - potencjalny sojusznik PiS w budowaniu większości parlamentarnej, by zmienić Konstytucję, jak głosi plotka i oby była tylko plotką), co w efekcie może poszerzyć obszar społeczny pozyskany przez obóz demokratyczny, to tlą się różne obawy. I dlatego, oczekiwałbym jako wyborca upominający się o demokrację i praworządność, że te grupy polityczne w ciągu kampanii kilka razy razem dadzą publiczny sygnał, że najważniejsze, fundamentalne dla nich są wartości państwa demokratycznego i wolności obywatelskich.
Bo to jest klucz do polskich spraw dzisiaj i walcząc z PiS nie można tego tematu pominąć.
Wiadomo, jak wygląda potencjał kampanii. Zróbmy tak, by przełożyć go na jak największy potencjał wygranej.
Michał Boni
18 lipca 2019
18 lipca 2019
