„Nie nazywajcie nas dzieciakami, które bawią się w artystyczne prowokacje i społeczny performans, byle tylko pokazać własną tożsamość i zaznaczyć odrębność. Wiemy, dlaczego chcemy być tacy, jacy jesteśmy - móc wybierać ścieżkę życia we wszystkich sprawach, także przestając wstydzić się własnej odrębnej orientacji seksualnej. Jesteśmy świadomi najgłębszej natury naszego człowieczeństwa."

REKLAMA
logo
Nie nazywajcie nas lewakami, czy neomarksistami. Bo obrona praw LGBTI jest dla nas nie wyrazem poglądu ideologicznego, ani walką z jakąkolwiek religią, żadnym progresywizmem ( jak mówią nadęci politolodzy), ale częścią składową świata, w którym wolności i prawa obywatelskie są fundamentem życia społecznego i funkcjonowania państwa. Jesteśmy świadomymi swoich praw obywatelami.
Nie nazywajcie nas wandalami. To z buntu i protestu flaga z tęczą pojawiła się na pomniku Chrystusa przed warszawskim kościołem św. Krzyża. Nie zniszczyliśmy pomnika (a to byłby bezmyślny wandalizm), daliśmy tylko do myślenia wyborem połączenia tej symboliki: Chrystusa i Tęczy. Ci, co nazywają nas wandalami mają taką perspektywę stróża miejskiego - historia pokazuje, że świat widziany z perspektywy stróża zawsze jest bliższy pokusie masowej, totalitarnej władzy i policyjnego państwa, a nie rozumienia różnorodności.
Nie bójcie się wojny kulturowej w słusznej sprawie. To Wasze, starszych, rodziców pokolenie przeżywało, jak w marcu 1981 roku milicja pobiła Janka Rulewskiego z „Solidarności” atakując oficjalne zebranie, jak pokojową manifestację wieczorem 7 sierpnia, zaatakowaną przez współczesną formę milicji. To też był czas wojny kulturowej - bo naprzeciw 10 milionów „Solidarności” stało 10 milionów wystraszonych partyjniaków i ich rodzin, wiele osób bojących się Wiatru Solidarności. Dzisiaj też olbrzymie grupy społeczne boją się nas, bo ktoś im wmawia, że jesteśmy wcielonym złem ( dziś robi to Kościół i żołnierze Ziobry, wtedy komunistyczne władze partyjne). Może razem musimy krok po kroku przez tę wojnę kulturową przejść, bo w stronę, w którą idziemy - dziś wieje Wiatr Wolności. My to wiemy, że droga ku przyszłości wiedzie właśnie tędy.
Nie traktujcie nas jako wykwitu wielkomiejskich fanaberii. Dzisiaj poszukiwanie odrębnej, własnej podmiotowości seksualnej widać u młodzieży ze wszystkich grup społecznych i miejsc geograficznych Polski. To są sprawy, które mogą łączyć ludzi z dużych miast, miasteczek i wsi. Przy okazji też - stosunek do LGBTI dzieli ludzi, ale trzeba znaleźć formułę, by tym różnicom nadać kształt, który pozwoli na rozmowę. Chcemy to zrobić, zarazem nie zaprzeczając sobie.
Nie bójcie się poruszać trudnych tematów, i zrozumcie, że ważne i najważniejsze są różne rzeczy - walka z Koronawirusem, sprawiedliwy rozwój gospodarczy, ład dobrych relacji społecznych, taki świat - w którym Wasz spór pomiędzy liberałami a wrażliwcami społecznymi już nie istnieje. Są nowe spory, sprawy, wartości, jest niszczona przez nas Ziemia. A te nowe wartości są zawsze takie same. To wolność.
Nie musicie zostać z tyłu, ale musicie zostawić za sobą skamieliny zestarzałego myślenia... to Wam się przyda i Was odświeży. Pozbędziecie się też wtedy takiego paternalizmu wobec nas..
Czekamy na odzew.”
Michał Boni
8 sierpnia 2020