Myślę oczywiście o traktacie handlowym między UE a USA (TTIP), negocjowanym od kilku miesięcy i otwierającym zupełnie nowe możliwości handlowe i rozwojowe między tymi dwoma globalnymi graczami. Dzięki efektom podpisania tego porozumienia PKB amerykańskie, jak się szacuje, może wzrosnąć o 0.3%, a europejskie o ok. 0.55%. Wpływ otwartego handlu i wymiany bez ceł, z równoczesną likwidacją pozataryfowych barier, czyli z uproszczeniem i upodobnieniem standardów ( np. wymogów wobec produktów) - jest jednoznacznie olbrzymi na obie gospodarki.
REKLAMA
Jest to przedsięwzięcie opłacalne, choć nie będzie łatwe znalezienie reżimu regulacyjnego, w jakim standaryzacja miałaby funkcjonować: bo nie będzie to ujednolicenie. W grę wchodzi wzajemność uznawania standardów, która także bardzo trudna.
Trzeba pamiętać, iż w ostatnich miesiącach perspektywa podpisania traktatu zaczęła się oddalać ze względu na europejsko-amerykańskie napięcia, szczególnie związane z rewelacjami Snowdena i obniżeniem poziomu zaufania. Teraz to się radykalnie zmieniło, bo wspólnota działania Unii i Stanów w sprawach Ukrainy i w polityce wobec Rosji stworzyła tak naprawdę zupełnie nowe warunki dla odnowienia i wzmocnienia relacji transatlantyckich. Jest czas na zielone światło dla porozumienia handlowego Europy i Ameryki. Politycznie sprawa TTIP nabrała innego charakteru - jest po prostu bardziej pozytywny klimat.
Różne kraje są jednak w różnych fazach gotowości do akceptacji tego porozumienia ( a wszystkie będą musiały go ratyfikować). I bierze się to mniej z przesłanek politycznych, bardziej z braku analiz ekonomicznych. Bo każdy kraj musi przygotować swoją ocenę korzyści i zagrożeń zależnie od profilu gospodarczego i skali kontaktów z gospodarką amerykańską. W Polsce nie mamy pogłębionej analizy skutków gospodarczych traktatu dla poszczególnych segmentów i sektorów gospodarki. Tę pracę, drogie Ministerstwo Gospodarki - trzeba wykonać!
Jest oczywiste, iż traktat jest gospodarczo potrzebny, zarówno Europie, jak i Stanom Zjednoczonym, choć : jak np. wybrnąć z presji amerykańskich farmerów, by objąć nim produkty żywności podległe GMO albo ochronić europejską własność intelektualną, szczególnie w obszarze praw autorskich i niezależności kultury - tego dzisiaj nie wie nikt. Ale to właśnie powoduje, iż te drażliwe tematy powinny być przejrzyście prowadzone. Trudno coś UE zarzucić, lecz paradoksalnie - mówimy o otwartości i przejrzystości negocjacji, a zarazem wiemy - że są one prowadzone pod klauzulą poufności, jak wszystkie rozmowy handlowe. Niemniej jednak jasne informowanie państw członkowskich, i ich obywateli o postępie prac, otwieranych i zamykanych obszarach tematycznych - jest niezbędne, także w Polsce. I tutaj mam pewien niedosyt.
Skoro mowa o tematach wrażliwych i przejrzystości procesu decyzyjnego, to jest konieczne wspomnienie o ważnej przesłance ustaleń w tych negocjacjach handlowych. To dotyczy jasności sformułowań i przyszłych zapisów, np. jeśli chodzi o to, czy traktatowe rozwiązania dotyczące relacji biznesu z biznesem ( B2B) mają w sprawach spornych być rozstrzygane w procedurach cywilnych, czy z uruchomieniem prawa karnego i np. przeniesieniem konsekwencji gry biznesowej na obywatela, z grożbą posłania go więzienia, gdyby nie udało się znależć winnego w relacjach biznesowych. To byłoby niebezpieczne i uderzało w prawa obywatelskie.
Skoro mowa o tematach wrażliwych i przejrzystości procesu decyzyjnego, to jest konieczne wspomnienie o ważnej przesłance ustaleń w tych negocjacjach handlowych. To dotyczy jasności sformułowań i przyszłych zapisów, np. jeśli chodzi o to, czy traktatowe rozwiązania dotyczące relacji biznesu z biznesem ( B2B) mają w sprawach spornych być rozstrzygane w procedurach cywilnych, czy z uruchomieniem prawa karnego i np. przeniesieniem konsekwencji gry biznesowej na obywatela, z grożbą posłania go więzienia, gdyby nie udało się znależć winnego w relacjach biznesowych. To byłoby niebezpieczne i uderzało w prawa obywatelskie.
Jest również istotne, by uświadomić sobie, że skoro tak ważne dla rozwoju gospodarczego jest tworzenie dobrych warunków dla przetwarzania BIG DATA i otwierania zasobów (OPEN DATA) - to i w dziedzinie ochrony prywatności i danych osobowych trzeba jakieś ustalenia między USA a UE wypracować. Niektórzy sądzą, i jest w tym wiele racji, iż ta tematyka nie powinna być zawarta w traktacie, tylko w innych formach porozumienia między USA a UE. I że - podpisanie traktatu miałoby być możliwe tylko i wyłącznie po ustaleniach ze stroną amerykańską, iż przyjmuje jako wspólny - obecny kierunek prac nad rozporządzeniem UE o ochronie danych osobowych. Podkreślam znaczenie tej sprawy, jeśli nie chcemy tak zapalnych punktów, jakie były przy ACTA.
Umowa TTIP jest wielką szansą dla Europy, choć w różnej skali dla różnych krajów. W nowej sytuacji geopolitycznej na kontynencie europejskim z tej szansy warto skorzystać. A to oznacza rozpisanie tej całej pracy na kroki, i przygotowanie nowej edycji władz UE po wyborach do Parlamentu Europejskiego - do mądrej kontynuacji tego zadania.
