Debata o sprawach migracyjnych w każdym kraju jest trudna. W Polsce również, tym bardziej, że wraca najczęściej w okresach wyborczych, kiedy grają emocje, a rozum często ukrywa się w bezpieczniejszym miejscu. Dlatego chcę napisać o zasadach, jakie powinny towarzyszyć dyskusji o migracjach.
REKLAMA
O czym trzeba pamiętać:
Po pierwsze. Wchodząc do UE walczyliśmy o szybkie otwarcie europejskich rynków pracy dla Polaków. I ta swoboda ruchu powinna pozostać, wbrew naciskom Holandii, Wielkiej Brytanii - bo za nią kryje się indywidualne prawo ludzi do wyboru własnej strategii życiowej, jeśli chodzi o poszukiwanie pracy. Niewątpliwie, z indywidualnego punktu widzenia - wyjazdy migracyjne są szansą. I jakby to nie brzmiało dramatycznie - poczucie stabilności pracy i wyższe zarobki Polaków za granicami kraju powodują, że trudno namawiać do masowych powrotów. I na pewno w dyskusji w przyszłym Parlamencie Europejskim trzeba zasad swobody przepływu ludzi i otwartości granic - bronić.
Po drugie. Nie wolno hamować ludzkich aspiracji, więc wybór należy do każdego indywidualnie. Jest ważne jednak, by utrzymywać tożsamość i relacje. Nie tylko ekonomiczne, choć wytransferowane do Polski w latach 2004 - 2013 przeszło 160 mld zł na pewno pomniejszyło obszary ubóstwa i jakoś wpłynęło na wzrost popytu konsumpcyjnego, co istotne dla rozwoju gospodarczego. Ale tożsamość - to kultura i edukacja, to wsparcie psychologiczne - gdy potrzeba oraz wsparcie duchowe w dostępnych świątyniach. To informacja o warunkach powrotu - od 2009 roku rząd działa w tej sprawie organizując portal informacyjny i poradnictwo. Nie wymuszając powrotów – bo niby jak - trzeba mieć politykę wobec Polaków, którzy są za granicą. Może jakaś część dodatkowych, społecznych obowiązków polskich posłów do Parlamentu Europejskiego powinna na tym polegać ?
Po trzecie. Trzeba, szanując indywidualne korzyści - dostrzec także zagrożenia, jakie ta duża fala migracyjna po akcesji stworzyła. Obniżając o ok. 3 do 4% poziom bezrobocia w Polsce, zarazem wydrenowała zasoby pracy o mniej więcej dwa do trzech pełnych roczników. To oznacza, iż przy zagrożeniu, że do 2030 roku wielkość grupy osób w wieku aktywności zawodowej zmniejszy się o 3.5 mln osób, trwałość migracji - pogorszy jeszcze sytuację demograficzną w Polsce. Nie mówiąc o dzieciach, które rodzą się za granicą, małych Polakach, o których łączność z Polską w sensie kulturowym warto zadbać we współpracy z ich rodzicami. A zatem - migracje z Polski tworzą niebezpieczeństwa demograficzne.
Po czwarte. Jeśli te zagrożenia demograficzne widać, to może potrzeba odwagi w podjęciu tematu - nie tylko emigracyjnego ( wyjazdy), ale i imigracyjnego (przyjazdy). Taki mix rozwiązań może byłby w perspektywie 10 lat pożądany. Budzi to emocje, bo wymaga otwartości mentalnej, bo wymaga pewności, że to nie zagrozi Polakom poszukującym pracy w kraju, że nie zwiększy bezrobocia. Ale może w dłuższej perspektywie jest to konieczne i wymaga właśnie takiego długoterminowego podejścia. Może zresztą sprawa stanie się ogólnoeuropejska, bo przecież cała Europa się starzeje - i prędzej, czy później temat europejskiej, zorientowanej na świat pozaeuropejski - polityki migracyjnej w obu sensach stanie się przedmiotem debaty w Parlamencie Europejskim.
Po piąte. Skoro ludzie mają swobodę wyboru, to jedynym - ważnym i nie tworzącym przymusu regulacyjnego - czynnikiem wspierającym naturalność ewentualnych powrotów oraz ograniczenie chęci i potrzeby migrowania jest ciągła poprawa kondycji polskiej gospodarki. To nasza praca, dobre warunki dla przedsiębiorczości, inwestycje, zaufanie, nowe technologie i dobra edukacja - będą sprzyjały wzrostowi dochodów, jakimi rozporządzamy. I wówczas, po ocenie i kalkulacji - presja migracyjna może zmaleje. Jest jeszcze jeden ważny element - to wzrost stabilności zatrudnienia i większe poczucie bezpieczeństwa na rynku pracy. Mogą temu służyć nowe polskie rozwiązania prawne, ale i programy takie, jak europejskie "Gwarancje zatrudnienia" - gdzie warto w Polsce wypełnić je treścią, a nowy Parlament Europejski zobowiązać, by realizację tego programu monitorował, jak trzeba - korygował po to, by był on naprawdę skuteczny.
I po szóste. Problematyka migracyjna - brzmi to jak truizm - jest skomplikowana. Od niuansów w rozwiązaniach, od tonu debaty unikającej toporności politycznej emocji, zależy, czy uda się wypracować jakąś politykę w tej materii. Ale wypracować ją trzeba: i nastawiona na cele krajowe musi być zbieżna z europejskimi zadaniami i narzędziami. I z szacunkiem dla swobodnych wyborów, jakich dokonują obywatele/pracownicy. Nie wolno tych wyborów podważać ani korygować, można i powinno się tworzyć lepsze ramy i warunki dla ich podejmowania. O tym między innymi pisałem, razem ze swoim zespołem, w raporcie " POLSKA 2030".
Michał Boni
