Browar i fabryka samochodów. Dwa, najbardziej znane w Polsce, punkty Tychów. Często jedyne znane.

REKLAMA
Spacer z browaru do fabryki zajmie ponad godzinę. Zaczyna się w "starej" części miasta. Cudzysłów uzasadniony. Piwowarskie instalacje powstawały wprawdzie w XVIII wieku ale leżące w ich sąsiedztwie zabudowania rodziły się 200 lat później. Latem 1922 roku na dzisiejszym rynku ks. infułat Jan Kapica witał polskie wojsko generała Szeptyckiego na poły legendarną przemową ("Wy nas tu nauczycie pięknie mówić, my was pięknie pracować"). Polska przyniosła elektryfikację, asfaltowe szosy, wreszcie, w 1934 prawa miejskie.
Idziemy dalej - Aleją Bielską, przez osiedle C (jak Celina). W mieście roi się od żeńskich imion czy, jak kto woli, liter alfabetu. A, B, C, D aż do Z - tak nazywano kolejne osiedla "Nowych Tychów" - idealnego miasta Socjalizmu. Centralnie zaplanowany organizmu wykreowany w głowach małżeństwa Wejchertów miał stać się chlubą tamtej Polski. Plusy wejchertowskiego myślenia o mieście widać do dziś. Minusy też.
Rząd kasztanowców rozdzielających dwa pasy alei pamięta premierę "Białego Albumu" Beatlesów. Z wiaduktu nad kolejowym wykopem widać nowe perony regionalnej kolei. Może kiedyś pojedzie tędy nowoczesny pociąg łączący centralne punkty aglomeracji? Póki co po torach telepią się wysłużone EN-57.
Za rondem inny świat. "Wielka płyta", szkoła "tysiąclatka", wycelowane w niebo lufy dział wyłaniające się z socrealistycznej rzeźby. Kiedy chodziłem do liceum, na to osiedle mówiło się "Manhattan". Od M, jak Magdalena. Które z polskich blokowisk nie ma swojego "Manhattanu"?
Jeszcze jedno rondo, kilka chwil pod górkę. Widać już las. Za drzewami przycupnęło Jezioro Paprocańskie - mekka tyszan spragnionych wytchnienia. Na drodze do trolejbusowej pętli towarzyszy nam już zabudowa z ostatnich lat. Styl wciąż ten sam - blokowiska. Dopiero za kolejnym rondem (wszystkich jest w Tychach 14) ujrzymy jednorodzinne domy. Po przejściu pod "gierkówką" bedzie ich coraz więcej. To Cielmice - dawniej wieś, dziś część Tychów. Widać stąd pięknie miasto i strefę przemysłową. Drukarnia, kominy elektrociepłowni, kilka supermarketów. Potem strefa ekonomiczna i wreszcie fabryka samochodów.
Teraz mogę się przyznać. Poszliśmy "na około". Ale spacer po Tychach wart jest nadłożenia drogi.
Stąd jestem. Tutaj dorastałem, tu mieszkam. I z tej perspektywy będę pisał. Witajcie na moim blogu.