Nie wiem czy zastosowanie poligrafu (zwanego czasem niesłusznie "wykrywaczem kłamstw") w przypadku rodziców zmarłej Magdy z Sosnowca przyniesie efekt. Ale wiem, że kwestionowanie wartości dowodowej badania poligraficznego jest błędem.

REKLAMA
Poligraf (w literaturze kryminalistycznej zwany też wariografem) jest stosowany w Polsce od dawna. Wiele spraw kryminalnych udało się rozwikłać właśnie dzięki takiemu badaniu - analizie reakcji psychofizjologicznych osoby, mającej bezpośredni związek z popełnieniem przestępstwa. Sztandarowym przykładem zakończonego sukcesem wykorzystania poligrafu jest historia jednego z najsłynniejszych polskich seryjnych morderców - Joachima Knychały. Badanie w jego sprawie wykonywał Prof. Jan Widacki, znany krakowski adwokat i jeden z największych autorytetów polskiej kryminalistyki. Miało się ono okazać przełomowym dowodem w postępowaniu, które zakończyło się orzeczeniem wobec wielokrotnego mordercy kobiet kary śmierci.
Każdego roku organa ścigania zlecają dziesiątki badań poligraficznych (wariograficznych) w dziesiątkach spraw kryminalnych. Badania przeprowadzane są przez biegłych, najczęściej wywodzących się ze środowiska akademickiego. Najbardziej znane ośrodki uniwersyteckie promujące wartość dowodową badań poligraficznych to katedry kryminalistyki Uniwersytetów Wrocławskiego, Jagiellońskiego, Śląskiego, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, czy Krakowskiej Akademii im. A. Frycza Modrzewskiego.
W postępowaniu sądowym dowód z ekspertyzy poligraficznej jest uznawany i honorowany. Jedyne ograniczenie związane jest z tym, że nie może być "dowodem bezpośrednim" (czyli jedynym świadczącym o winie bądź niewinności oskarżonego). Badanie poligraficzne, zlecane przez organy procesowe, każdorazowo jest przeprowadzane w ściśle określonych naukowo warunkach. Nie przybiera formy "przesłuchania", gdyż składa się z kilku etapów. Jest więc czas na zadanie pytań badanemu bez użycia wariografu, wysłuchanie jego odpowiedzi a następnie powtórzenie tego samego zestawu pytań i odpowiedzi już przy włączonym urządzeniu. Badanie jest oparte o zestandaryzowane zestawy pytań, których przydatność została wielokrotnie potwierdzona. I to zarówno w warunkach doświadczalnych jak i w realnych, kryminalnych sprawach.
Wartość kryminalistyczna ekspertyzy poligraficznej rzadko bywa kwestionowana. W literaturze prowadzone są czasem spory dotyczące nowych i niesprawdzonych jeszcze metod badania ludzkich emocji (np. badania poziomu stresu w ludzkim głosie). Poligraf jest w tych sporach przywoływany jako punkt odniesienia - uznana metoda naukowa. W Stanach Zjednoczonych z powodzeniem działają szkoły poligraferów a po badania reakcji psychofizjologicznych sięga się niezwykle często. W polskiej rzeczywistości ta technika kryminalistyczna wykorzystywana jest zarówno w procesie karnym jak i w sprawach zlecanych przez biznes. Coraz częściej po poligraf sięgają pracodawcy podczas procesu rekrutacyjnego.
Spośród kilkudziesięciu spraw, w których opiniowałem na zlecenie sądów czy prokuratur, a następnie byłem przesłuchiwany na sali sądowej, nigdy ze strony przeciwnej nie podważano naukowej wartości ekspertyzy poligraficznej. Warto wspomnieć, że w ogromnej większości przypadków badanie "wariografem" jest dowodem odciążającym. Sitem, które pozwala zawęzić grono osób podejrzewanych o dokonanie czynu i wyeliminować tych, którzy na pewno ze sprawą związku emocjonalnego nie mają.
Poligrafu oszukać się nie da. Bo poligraf to maszyna a ta przecież nie myśli. Można wyprowadzić w pole eksperta prowadzącego badanie, Tu jednak trzeba długiego treningu, zrozumienia i dogłębnego poznania zasad rządzących tą techniką kryminalistyczną. A kiedy stawka rośnie, nawet taki trening może okazać się niewystarczający. Dla zawodowego poligrafera nie stanowi problemu odróżnienie reakcji badanego na bodziec wywołany np. uszczypnięciem się od reakcji po zadaniu pytania związanego ze sprawą.
Kryminalistyka nie zna pojęcia "wykrywacz kłamstw". A poligraf, od ponad pół wieku, jest skutecznym narzędziem pomagającym w wykrywaniu najcięższych przestępstw.