Trwa zamęt wokoł telewizji Trwam. Z niemałym zdumieniem spostrzegłem, że zajmuje w nim miejsce, w istocie po stronie dyrektora Rydzyka. Rzutki, choć kontrowersyjny biznesmen z Torunia trafnie zdefiniował lukę na rynku mediów i sprofilował swoja telewizję jako główne elektroniczne medium opozycyjne. Ta opozycyjność jest oczywiście szczególna , odpowiada mentalnie stylowi myślenia Tadeusza Rydzyka i jego wyznawców, który sprowadza sie do hasła nie bierzemy jeńców.

REKLAMA
Tym nie mniej jednak tak opozycyjnej wobec rządu telewizji po prostu nie ma. Polska jest państwem prawa, jeśli ktoś uzna, ze w ekspresji swych poglądow dyr. Rydzyk lamie prawo może go pozwać do sadu, co jednak jak do tej pory bodaj nie miało miejsca. Styl mediów Rydzyka, poza nielicznymi wyjątkami , choć dla wielu bulwersujący , miescił się jednak w granicach prawa i dopuszczalnej w demokracji dyskusji. Właśnie dlatego, choć nie rzadko sam padałem ofiarą chrześcijańskiej miłości mediów dyrektora Rydzyka , uważam że mają prawo do aktywności na rynku medialnym w Polsce.
Bardzo cenie Krzysztofa Lufta ale niestety zupełnie nie przekonują mnie jego argumenty w artykule dla Wyborczej, w którym broni on decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o nie przyznaniu koncesji cyfrowej dla telewizji Trwam. Przecież gołym okiem widać, ze dyr Rydzyk radzi sobie finansowo, a jeśli w tej dziedzinie byłyby jakieś wątpliwości to organem do ich rozstrzygania z pewnością nie jest KRRiTV.
Nie zgadzając się wiec z dyr Rydzykiem w bardzo wielu sprawach, nie sposób mu jednak nie odmówić racji, gdy twierdzi, ze odmowa koncesji cyfrowej była decyzją polityczną a nie merytoryczną. I tu tkwi właśnie mój kłopot z moim państwem, bo nie czuje się dobrze, gdy mam świadomość, że w wolnej Polsce decyzje administracyjne nawet wobec nielubianego przeze mnie dyr Rydzyka są motywowane w istocie inaczej niż litera prawa.
Konsekwentnie jak zapewne zauważyliście używam tytułu dyrektor a nie Ojciec, bowiem uważam, inaczej niż część prawicy i Kościoła, że Tadeusz Rydzyk , choć oczywiście pada ofiarą niesprawiedliwości, to nie jako Ksiądz ale jako opozycyjny wobec rządu biznesmen.
I tu zaczyna się mój klopot z moim Kościołem. Trudno mi bowiem uznać, że niesprawiedliwość, która spotyka dyr. Rydzyka jest niesprawiedliwością wymierzaną w Kościół. Jestem skłonny uznać, że ofiarą tej niesprawiedliwości staje się dyr. Rydzyk nie dlatego, że jest zakonnikiem, ale pomimo tego. Ten rząd i jego główna partia ma niemało wad, ale trudno by uznać, że celem działania obozu władzy jest dziś walka z Kościołem.
Ostatecznie to w głównej partii opozycyjnej czyli w PiSie są nie tylko ludzie jawnie ateistyczni ale i tacy, którzy na sali sejmowej darli list biskupów w sprawie ochrony życia. Dyrektor Rydzyk wiec, który, co trzeba mu przyznać, ekonomicznie i propagandowo, wykorzystał szanse stworzone mu przez wolną Polskę nie powinien być prześladowany.
Z drugiej jednak strony, Kościół nie powinien pozwalać na dawanie religijnej otoczki brutalnej walce politycznej, do której Tadeusz Rydzyk ma prawo jako obywatel i biznesmen, ale do której nie ma prawa angażować autorytetu instytucji, która jest ważna także dla tych Polaków, którzy choć wierzą w Boga, nie wierzą w sztuczną mglę pod Smoleńskiem.