W podobno dużo bardziej zlaicyzowanej niż Polska Hiszpanii był sobie premier Zapatero. Z zapałem rewolucjonizował swój kraj. Od małżeństw homoseksualnych po liberalizacje aborcji, lewicowy premier zmieniał oblicze Hiszpanii, radykalnie zmieniając historyczny i światopoglądowy konsensus istniejący tam od czasu zakończenia dyktatury Franco.

REKLAMA
Na Półwysep Iberyjski przyszedł jednak kryzys, wzrosło drastycznie bezrobocie, nastąpił krach w nieruchomościach, dług publiczny zagroził stabilności finansów. Hiszpańska lewica boleśnie przekonała się, że gdy pusto w garnku i nie ma pracy, małżeństwa gejów i aborcja nie zapełniają ludziom portfeli. Partia socjalistyczna, mimo niewątpliwych sukcesów w dziedzinie walki z Kościołem, została zmieciona przez wyborców.
Oczywiście, co konstatuje ze smutkiem, nie została zmieciona dlatego, że zwalczała religię, ale pomimo tego. Gdy ludzi dotknęły realne problemy, postępowe igrzyska nie zastąpiły chleba. I powtórzę, stało się to w Hiszpanii, gdzie mimo wszystko autorytet Kościoła jest chyba jednak mniejszy niż w Polsce, a społeczeństwo podlegało procesom laicyzacji jakieś 20 lat dłużej niż u nas.
Panie Premierze pamiętaj o Zapaterze! Chciałbym zawołać, gdy jak sądze zupełnie niepotrzebnie Platforma zbliża się do linii otwartej konfrontacji z Kościołem. Ta linia w wymiarze taktycznym nie przyniesie sukcesu, nie zahamuje spadku notowań PO. Co prawda wyborcy odchodzący dziś od PO zasilają obie lewice, ale wniosek który wyciąga z tego PO jest błędny.
Partia Tuska i tak nie przebije w radykalizmie Palikota, który zawsze przelicytuje Platformę w postulatach o laicyzacje. Ewolucja PO będzie zaś dla wielu dowodem, że Palikot ma racje i jest skuteczny. Zamiast go więc osłabić, tylko go wizerunkowo wzmocni. Ponadto zbliżająca się dziś w sondażach do poziomu z roku 2005 PO jest partią strukturalnie bardziej konserwatywną niż się wydaje. Dotyczy to tak elektoratu, jak i wielu parlamentarzystów i działaczy.
Kościół pełni w Polsce rolę pozytywną. Nie unieważniają jej zarówno polityczne jak i wizerunkowe błędy, które popełnia, ani nawet realne nadużycia, które się przecież zdarzają.
Do moich przyjaciół z PO apeluję wiec, by zamiast funduszem kościelnym zajęli się realną niesprawiedliwością w systemie emerytalnym. A jest nim niewątpliwie wypłacanie z naszych podatków emerytur członkom aparatu byłej PZPR, którzy w przeciwieństwie do reszty społeczeństwa nie odprowadzali w PRL składek na ZUS. A korzystali przecież wtedy z przywilejów niedostępnych większości Polaków.