Rzecznik praw obywatelskich chce walczyć z postawami ksenofobicznymi i nacjonalistycznymi wśród polskiej młodzieży, organizując wycieczki do dawnych obozów koncentracyjnych. Bez kompleksowych zmian w edukacji ten pomysł może przynieść rezultaty odmienne od zamierzonych.
REKLAMA
We wczorajszej "Gazecie Wyborczej" (29.10.13) Irena Lipowicz w rozmowie z Pawłem Wrońskim po raz kolejny przedstawiła swój plan organizacji wizyt edukacyjnych w miejscach kaźni z czasów II wojny światowej. Tego typu inicjatywy mają zdaniem pani rzecznik uwrażliwić młode pokolenie i pokazać ciemne oblicze totalitarnych ideologii.
Problem w tym, że same wycieczki do Auschwitz bez zmian w oświacie nie przyniosą oczekiwanego przez Irenę Lipowicz efektu. Bez odpowiedniego przygotowania młodzieży, wskazania jej historycznego i społecznego kontekstu wydarzeń, które doprowadziły do zbrodni w imię rasistowskiej i nacjonalistycznej ideologii, efektem może być banalizacja zła.
Niestety, gdy padają pytania o edukację młodego pokolenia, pani Lipowicz nie ma nic do powiedzenia poza podkreśleniem konieczności wychowania patriotycznego w szkołach. Oczywiście, według rzecznik praw obywatelskich jego podstawą ma być pokazywanie heroicznych postaw z czasów wojny, czyli gotowości oddania życia za ojczyznę.
Przeciwdziałanie fascynacji rasitowskimi i ksenofobicznymi poglądami wśród młodzieży byłoby skuteczne, gdyby polska szkoła uczyła współpracy i tolerancji. Wykład historyczny powinien być wolny od polonocentryzmu i wskazywać rozmaite kultury i ich wzajemne przenikanie w naszych dziejach. Wreszcie nie może być ona tożsama z krzewieniem bogojczyźnianych mitów, które zastępują zdroworozsądkową analizę historii.
Mottem dla takich zmian w oświacie mogłyby być słowa Jana Józefa Lipskiego ze słynnego eseju pt. "Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy":
"miłość do wszystkiego, co polskie" - to częsta formuła narodowej, "patriotycznej" głupoty. Bo "polski" był przecież i ONR, i pogromy we Lwowie, Przytyku i Kielcach, i getto ławkowe, i Bereza, i obóz w Jabłonnie w 1920 r. - by poprzestać na dwudziestu zaledwie latach naszej historii. Patriotyzm - to nie tylko szacunek i miłość do tradycji, lecz również nieubłagana selekcja elementów tej tradycji, obowiązek intelektualnej pracy w tym zakresie. Wina za fałszywą ocenę przeszłości, za utrwalanie fałszywych moralnie mitów narodowych, za służące megalomanii narodowej przemilczanie ciemnych plam własnej historii - jest zapewne mniejsza z moralnego punktu widzenia niż praktykowanie zła wobec bliźnich, lecz przecież jest przesłanką aktualnego zła i drogą do przyszłego".
Ograniczenie edukacji o zgubnych skutkach rasistowskich i nacjonalistycznych ideologii do wizyt w miejscach zbrodni dokonanych przez niemieckich nazistów spowoduje, że w świadomości młodego pokoleniu utrwali się przekonanie, iż rasizm i nacjonalizm to pojęcia obce polskiej tradycji, a Polacy byli jedynie ich ofiarami. To byłaby największa klęska tego projektu.
