Dziś ostatnie pożegnanie Gerarda Cieślika, jednego z najlepszych polskich futbolistów w historii. Jednego z ostatnich przedstawicieli pokolenia, dla którego gra w piłkę była przede wszystkim pasją, a przywiązanie do klubowych barw nie stanowiło pustego sloganu.
REKLAMA
W 1978 roku TVP zrealizowała znakomity, fabularyzowany dokument o piłkarskiej karierze Gerarda Cieślika. W "Grze o wszystko" oglądamy zainscenizowane scenki z okresu przedwojennego (m.in. słynny rzut karny wykonany przez małego Gerarda - granego tutaj przez Krzysztofa Warzychę - na treningu seniorów, który otworzył mu drzwi do klubu) oraz pierwszych lat powojennych, gdy legenda Chorzowa rozpoczyna swoją wielką, sportową przygodę. Widzimy ówczesne treningi, wyjazdy na mecze na pace ciężarówki, która często w trasie się psuje, co grozi spóźnieniem na mecz. Są też fragmenty słynnych meczów z udziałem Cieślika utrwalonych przez kronikę filmową.
Wszystko to wplecione jest we współczesną (rok 1978) narrację, w której Gerard Cieślik jest już byłym piłkarzem ze statusem chorzowskiej legendy. Symboliczną sceną filmu jest przedmecz oldbojów Ruchu i AKS-u przed ligowym spotkaniem "Niebieskich" z łodzkim Widzewem (ze Zbigniewem Bońkiem). Gdy starsi zawodnicy schodzą z boiska po swym towarzyskim pojedynku, Cieślik przystaje w progu szatni pierwszego zespołu Ruchu i obserwuje przygotowania zawodników do meczu. Widać gigantyczną różnicę, jaką przeszła ta dyscyplina od czasu, gdy on rozpoczynał swą karierę. Piłkarze grają w profesjonalnym sprzęcie, mają odżywki oraz opiekę medyczną i przedmeczowy masaż. No i są zawodowcami w pełnym tego słowa znaczeniu (choć to akurat w filmie nie zostało wyartykułowane).
Od czasu powstania tamtego filmu futbol zmienił się jeszcze bardziej. Większą rolę odgrywają pieniądze, a przywiązanie do klubowych barw stało się zapomnianym archaizmem. Na polskich podwórkach łatwiej spotkać dzieci przyodziane w koszulki Realu lub Barcelony niż trykoty lokalnych klubów piłkarskich. Sportowe (i nie tylko) media skupiają się zaś przede wszystkim na transferowych hitach i wartości finansowej kontraktów zawoieranych przez graczy.
Gerard Cieślik miał okazję obserwować wszystkie te historyczne zmiany w futbolu. Sam pozostanie legendą epoki najbardziej romantycznej.
