Wiedziałem, od samego początku wiedziałem, że warto się wybrać na mecz Cracovii z Widzewem. Nie ze względu na grę, bo przecież spotykała się najbardziej beznadziejna z najbardziej bezbarwną drużyną ligi. Ale ze względu na to, że nigdy wcześniej nie widziałem jeszcze zespołu, który charczy i dostaje przedśmiertnych drgawek. "Pasy" już wcześniej widywałem, ale teraz końcówka sezonu jest już absolutna i ten mecz był najbardziej o wszystko ze wszystkich meczów o wszystko, jakie Cracovia rozegrała do tej pory. Nie zawiodłem się.

REKLAMA
Wydarzenie
Mógłbym być złośliwy i jako wydarzenie meczu wskazać jeden z trzech celnych strzałów. Pierwszy z nich został oddany w... 61. minucie. Hmm, że tak zażartuję, "ekstraklasa". Ale, że złośliwy nie jestem, wskazuję 22. minutę. Wtedy to na boisko nawet nie wbiegł, tylko wtruchtał kibic Cracovii. Nie żaden tam chuligan, który poczuł nagłą potrzebę obicia jakiegoś ryja, a na boisko miał najbliżej. Nie golas, który chciał poczuć chwilę sławy. Kibic wyglądający na zwykłego, który stał się bohaterem trybun. Tak się zeźlił na Aleksiejsa Visnakovsa, notorycznie kopiącego się po czole, że zaryzykował zakaz stadionowy, grzywny i inne nieprzyjemności, byleby tylko z bliska zwymyślać gościa, który przyczynia się do spuszczenia z ligi jego ukochanego klubu. Wzruszające nawet.
Bohater
Znów - mógłbym być złośliwy i wskazać jako bohatera tragicznego tego kibica, ale jednak po to przez cały mecz sumiennie stawiam plusiki i minusiki w zeszycie za wszelkie dobre zagrania, by potem móc wybrać bohatera. Niestety, więcej nazbierali zawodnicy minusów. Z tej całej bylejakości w miarę w pierwszej połowie wyróżniał się Saidi Ntibazonkiza, w drugiej w miarę Marcin Budziński i jeszcze, kiedy wreszcie w niego zaczęli strzelać, bramkarz Wojciech Kaczmarek. Tylko ci trzej goście zasługują, żeby ewentualnie kopać piłkę dalej na profesjonalnym, choć słabym poziomie. Reszta, jeśli chce, powinna się tym zająć rekreacyjnie. W bezbarwnym Widzewie nieźle grał Marcin Kaczmarek.
Rozczarowanie
Ach więc to tak się walczy o utrzymanie? Myślałem, że jak się ma nóż na gardle, to się "walczy jak Sparta, bo Cracovia jest tego warta". Ja naiwny. Piłkarze Cracovii pokazali, że jak się gra o utrzymanie to się chodzi, nie odaje strzałów, nie ma taktyki, czyli generalnie nic się nie ma. Ale może mylę pojęcia. Bo Cracovia nie ma noża na gardle, tylko już w gardle.
Co ciekawego
- Miło mi poinformować, że dzisiejsze spotkanie ogląda grupa dzieci z domu dziecka z Dąbrowy Tarnowskiej - ogłosił w przerwie spiker. "Biedne dzieci, takie kalectwo to im chyba za karę pokazują - komentarz kibica Cracovii.
- Fani Widzewa śpiewali na melodię piosenki żołnierskiej "Serce w plecaku". Tego jeszcze nie słyszałem na stadionie.
- Obie drużyny grały od początku systemem 4-4-2. Kiedyś byłoby to oczywiste, dziś w ekstraklasie to już ciekawostka. Wpłynęło to na jakość widowiska, bo pierwszy strzał na bramkę padł już w 61. minucie. Strach pomyśleć, co by było gdyby trenerzy Mroczkowski i Kafarski zagrali defensywnie...
- Jako że za tydzień derby Krakowa, kibice Cracovii musieli się dwoić i troić. Jedną czwartą czasu poświęcili na dobry doping dla swojej drużyny. Jedną czwartą na bluzganie po swoich piłkarzach. Jedną czwartą na bluzganie po Widzewie. I wreszcie ostatnią ćwiartkę na bluzganie po Wiśle.
- Może to trochę niesmaczne i niepoprawne politycznie, ale myślałem, że jak gra drużyna, którą nazywa się "Żydami" z drużyną, którą nazywa się "Żydzewem" to można liczyć na mecz przyjaźni. Jak się okazało - nie można.
- Dotychczas myślałem, że Cracovia mnie śmieszy tylko dlatego, że nie angażuję się w nią emocjonalnie, a gdybym jej kibicował, to chodziłbym notorycznie sfrustrowany. Chyba jest jednak inaczej. Kibiców Cracovii Cracovia też śmieszy :-)
- Frekwencja i atmosfera na stadionie "Pasów" niezmiennie dobra (ponad 7 tysięcy). Może dlatego, że ludzie myślą, że to jedna z ostatnich szans, by oglądać ekstraklasę? Ja tam poglądów w tej kwestii nie zmieniłem. Myślę, że Cracovia będzie w ekstraklasie w przyszłym sezonie, najdalej za dwa sezony. Wcale nie dlatego, że spodziewam się, że z rozpędu wygra I ligę. Z rozpędu to ona mogłaby co najwyżej spaść do II ligi wschodniej.
- Polska liga jest jednak czysta. Bo jak analizowałem sytuację przed meczem, czyli wiedziałem, że Cracovia punktów potrzebuje na gwałt, Widzew nie potrzebuje w ogóle, Widzew może chcieć pogrążyć ŁKS, Cracovia jest bogata, Widzew biedny i ma plagę kontuzji, to spodziewałem się, że "Pasy" nagle "cudem" wygrają. Skoro nie wygrały, to znaczy, że było czysto. Jedni bezbarwni, drudzy beznadziejni, czyli wszystko się zgadza.
0-0.