Trudno o bardziej upokarzający dla Cracovii scenariusz. "Pasy" spadły z ligi, a spuściła ją z niej Wisła, mszcząc się za odebranie jej mistrzostwa dwa lata temu. Ja lubię gorącą derbową atmosferę, ale dziś było stanowczo za dużo żenujących zagrywek z obu stron. Zadyma, naśladowanie małp, gdy przy piłce był Saidi, skandowanie "Żydy, Żydy palą się", wyrywanie krzesełek, znieważanie zamordowanego kibica Cracovii i zapowiedź kolejnych zbrodni, rzucanie rac na murawę...

REKLAMA
Miasto na dwie godziny przed meczem przywodziło mi na myśl obrazki z westernów. Niby wszystko toczyło się normalnym trybem, niby po Błoniach spacerowały całujące się parki i jeździli rolkarze, ale coś w powietrzu dało się wyczuć. Jak przed pojedynkiem rewolwerowców na Dzikim Zachodzie, za chwilę na ulicach miał zostać tylko zabłąkany gruby kot. To coś złowrogiego, zwiastował krążący nad Krakowem helikopter i sygnalizowało morze radiowozów. Ciekawie było patrzeć na policjantów w nich siedzących. Jedni podsypiali, inni coś w pośpiechu podjadali. Cisza przed burzą...
A na stadionie co moje złośliwe oko wypatrzyło?
- Półtorej godziny przed meczem rozpoczęły się bluzgi. Zaczęła Wisła, pociągnęła Cracovia i tak już poszło. Jest to o tyle ważne, że spiker odezwał się po raz pierwszy pół godziny przed pierwszym gwizdkiem, więc przez godzinę fani obu klubów nie byli niczym zagłuszani.
- Koen van der Biezen rozbawił stadion godzinę przed tym, jak w ogóle wyszedł na boisko. Na początku nie pozwoliła mu na to maszyna nawadniająca, która - ohydna - cały czas go goniła. Komicznie wyglądało, gdy przed nią uciekał przez niemal cały jej obrót. Nie wpadł na to, że wystarczyło zrobić kilka kroków w przeciwnym kierunku? Niestety dla kibiców Cracovii, Holender za drugim razem zdołał wyjść na boisko i zagrał 90 minut.
- "Zawsze nad wami, pier... Żydami" - zaintonował przed meczem młyn Wisły. Gola strzelił później Maor Melikson...
- Było z obu stron trochę słownych zagrywek niesmacznych, poniżej pasa. Wisła skandowała "Człowiek to powie, Wisełka rządzi w Krakowie" (Człowiek to ksywka zamordowanego rok temu w Krakowie szefa kibiców Cracovii - przyp. M.T) czy "Jesteśmy głodni kolejnych zbrodni". Cracovia potraktowała natomiast mistrzynie Polski w koszykówce Wisłę Can-Pack Kraków gromkim "Wy...ć". Nie przystoi.
- Trochę o dziennikarzach. To dla mnie żenujące, gdy pojawiają się na trybunie prasowej w barwach któregoś klubu, klaszczą gdy piłkarze wychodzą na rozgrzewkę czy wstają podczas hymnu Wisły. Co to, hymn państwowy? Pozory obiektywizmu należy zachować. Chociaż pozory.
- Bluzgi to jedno, ale zadymy co innego. Czy w Polsce derbów nie można rozegrać bez policji? Jedni i drudzy rzucali racami na boisko, Cezary Wilk poszedł do młyna interweniować, by uniknąć walkowera. Policja musiała wejść i na sektor kibiców Wisły i Cracovii, bo jedni rzucali petardami w drugich, a drudzy w pierwszych krzesełkami. Generalnie, będąc (nie) poprawnym politycznie, można by powiedzieć, że przez cały mecz "było słychać strzały".
- Widzę, że na derbach już tak jest, że spiker musi zdobyć u swoich szacunek. Spiker Cracovii jesienią zdobył go u swoich kibiców, nie wymawiając ani razu nazwy "Wisła Kraków", a dziś prowadzący powiedział krótko: "a nasi rywale zajmują tradycyjnie ostatnie miejsce w tabeli" :-)
- Trochę o tym co na boisku. Zabawnie wyglądał gol Meliksona. Dwumetrowy facet, stoi w rogu, w który lekko uderzona piłka leci z ponad 20 metrów i puszcza ją do bramki! "Na klatę bym to skleił" - to sms zabrzęczał mi w kieszeni. Prawda. Może bym na klatę nie skleił, ale nie bałbym się jej do tak lekkiego strzału nadstawić, to pewne.
- Mecz sędziował Robert Małek, który w piątek obsługiwał Derbiki Śląska, czyli starcie Górnika Zabrze z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Wszak jest policjantem i przed derbami rozgrzewał się po drugiej stronie barykady.
- Korona Kielce w meczu o pietruszkę walczy bardziej niż Cracovia w spotkaniu decydującym o być albo nie być. Nie zauważyłem w tej drużynie nikogo, kto walczyłby o życie. Pewnie Kafarski powie na konferencji, że jego gracze walczyli, nie można im odmówić ambicji, a zabrakło tylko bramek.
- Mój absolutnie ulubiony akcent dzisiejszych derbów to jednak reklama puszczana na stadionie. "Flyeralarm - tutaj drukują mistrzowie". Mogliby jeszcze podać u którego fryzjera... :-)