Wbrew powszechnej opinii, nie sądzę by Cracovia wczoraj spadła z ligi. To znaczy sądzę, że spadła, bo tak wskazuje tabela, ale to niekoniecznie oznacza, że w ekstraklasie w przyszłym sezonie nie zagra. To nawet nie złośliwość, proszę się kibice „Pasów“ nie oburzać, może nikt waszego klubu za uszy nie będzie wyciągać. Ale widzę bardzo wiele scenariuszy, które mogą Cracovię uratować. A ja, dopóki nie zobaczę meczu Cracovii z Dolcanem Ząbki, nie uwierzę w jej spadek. Dlaczego?

REKLAMA
1. Podbeskidzie Bielsko-Biała może nie dostać licencji - sprawa mi najbliższa, o tym klubie wiem więcej niż o jakimkolwiek innym, stąd może brak licencji dla niego wydaje mi się najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem. W Bielsku-Białej były ciężkie batalie z PZPN-em aż do ostatniego dnia przed startem ligi. W sprawie stadionu nic się nie zmieniło. W podejściu nowych władz też nic - machanie szabelką, butne nie wpisywanie stadionu rezerwowego. Jedną z ewentualnych opcji przy odwołaniu jest umieszczenie we wniosku obiektu w Wodzisławiu, który według wielu źródeł też już nie spełnia wymogów. A gdy drugi raz działacze się pomylą, nie będzie odwrotu - Podbeskidzie spadnie, ŁKS nie przystąpi do ekstraklasy, więc zdecyduje się na to Cracovia.
2. Górnik Zabrze może nie dostać licencji. Na budowie przy Roosevelta zabrzanie nie będą mogli grać niemal na pewno, więc dogadali się z Sosnowcem. Jednak i infrastruktura i sytuacja finansowa klubu każą sądzić, że licencja nie jest pewna.
3. Ruch Chorzów może nie dostać licencji. Tu działacze, bojąc się o stadion przy Cichej, dogadali się z Gliwicami. Jednak podobnie jak w przypadku innych śląskich klubów - licencja pewna nie jest.
4. Józef Wojciechowski może odejść z Polonii Warszawa. Zapowiedział, że odejdzie i - kto wie - może tym razem to zrobi. A w tym przypadku Polonia pozostawiona sama sobie pewnie wycofa się z rogrywek.
5. PGE może się przenieść z Bełchatowa do Gdańska, o czym głośno od dawna. Wtedy GKS Bełchatów zostałby bez środków do życia i pewnie wycofałby się z rozgrywek.
6. Sytuacja finansowa Śląska Wrocław jest ponoć fatalna. To wiem tylko z mediów, ale skoro tak, licencja dla wrocławian też pewna nie jest.
7. To, o czym huczy cały Kraków, czyli fuzja Cracovii z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. Nie do końca w nią wierzę, bo niecieczanie, jeśli awansują, będą pewnie chcieli zagrać choć jeden sezon na własne konto, a kibice „Pasów“ pewnie storpedowaliby pomysł. Ale... opcja jest.
8. Termalica Bruk-Bet Nieciecza awansuje do ekstraklasy, nie łączy się z Cracovią, ale nie dostaje licencji, ponieważ nie ma gdzie grać. PZPN przyznaje jej miejsce w ekstraklasie Cracovii.
Scenariuszy wyliczyłem osiem. Więcej niż bym wyliczył w sezonie, kiedy Cracovię PZPN uratował. Wystarczy, że zagra jeden z nich, a „Pasy“ będą w przyszłym sezonie w ekstraklasie. Więc wstrzymałbym się do sierpnia z rozsądzaniem, w której lidze zagrają krakowianie.
Co się natomiast wczoraj stało na derbach? Ano, znacznie postąpił mój upadek wiary w rodaków. Nie, to nie jest tak, że „kibice to taka specyficzna grupa społeczna“, o czym się często słyszy. Nie, kibic to ja, kibic to ty, kibic to Wojciech Kuczok i kibic to ten, którego sztorcuje Wojciech Kuczok. Niestety, wytworzyło się w Polsce (pewnie nie tylko), takie idiotyczne przekonanie, że na co dzień w miarę się kontrolujemy, jesteśmy w miarę kulturalnymi ludźmi, a gdy przekraczamy bramy stadionu możemy porzucić wszelkie hamulce. Możemy się oddać niczym nie skrępowani masowym instynktom, psychologii tłumu. Nie, nie możemy.
W ciągu miesiąca byłem na dwóch największych derbach w Polsce. I choć gorącą atmosferę towarzyszącą derbom lubię, z przykrością stwierdzam, że wyzwalają one wszystko, co najgorsze w Polaku. Cofają go do czasów, kiedy jeszcze nie był Polakiem, a Neandertalczykiem. Wyciągają na wierzch całe chowane zazwyczaj buractwo. Na derbach widzimy ekshibicjonistów, widzimy człowieka cofniętego do stanu natury. Na Wielkich Derbach Śląska mniej było agresji słownej. Było za to obrzucanie się racami, przebieranie w śmieszne kombinezony, przewracanie toy-toyów, wyrywanie krzesełek, przerywanie meczu. Gdyby na derbach Krakowa były tylko bluzgi jednej i drugiej strony, można by to nazwać „derbową, gorącą atmosferą“. Ale były zagrywki tak niskie, tak absolutnie poniżej krytyki, że jestem do teraz wstrząśnięty.
Niech nikt nie wyciągnie z tego tekstu idiotycznego wniosku: „Na trybunach dalej sami idioci“. Jeśli na trybunach sami idioci, to sami idioci też dookoła nas. Przygnębiające.