„Ubezpieczonych jest 14,5 miliona ludzi i oni nam kibicują“. (...) Jeżeli ktoś rozwali Euro 2012 to organizatorzy i rząd. (...) Widzimy, co się dzieje. Jechałem ostatnio z jednej stacji telewizyjnej do drugiej siedem kilometrów i trwało to godzinę. Nie ma jeszcze Euro, a ulice zablokowane“. Nie boję się, że obcokrajowcy będą się śmiać z naszego hymnu kibiców na Euro, ani z tego, że będą przesadnie psioczyć na polskie drogi, kolej czy lotniska. Niespecjalnie boję się tego, że będą szydzić z naszej reprezentacji. Generalnie, jestem dziwnie spokojny, że mistrzostwa będą dużym sukcesem. Boję się tylko jednego - manifestacji.

REKLAMA
Słowa ze wstępu wypowiedział Piotr Duda, szef „Solidarności“ w wywiadzie dla piątkowej „Gazety Wyborczej“. Mroził mnie każdy ustęp tej rozmowy. Jestem ubezpieczony, nie kibicuję wam. Nie mieszajcie mnie do tego. Sami wiecie, że trochę się do Euro przygotowałem, zwiedziłem stadiony, pojeździłem drogami, pojeździłem koleją. Jak jest? No, zazwyczaj źle. Pociągiem z Krakowa do Gdańska jedzie się przerażająco długo, samochodem z Wrocławia do Poznania fatalnie. Mimo wszystko - co z tego?
Rządzącym nie udało się zbudować wszystkiego tego, co było zapowiedziane. To prawda i za to można ich rozliczać. Ale - wybaczcie - to w bardzo małym stopniu ma się do tego, czy kibice z całej Europy wyjadą stąd zadowoleni. Zabrzmi to trywialnie, ale ważniejsze od stu kilometrów autostrady będzie to, czy miejscowi ludzie będą uśmiechnięci. O to się nie boję. Mam wrażenie, że wielu z nas będzie stawać na głowie, żeby wszystko było świetnie. „Praca“ małych, szarych ludzi, nie tylko wolontariuszy, ale też tych, którzy wskażą zabłąkanemu cudzoziemcowi drogę będzie się liczyć bardziej niż wygodny pociąg. A w gruncie rzeczy, ci, którzy zdobędą tu mistrzostwo Europy, będą wspominać ten turniej z rozrzewnieniem, ci, którzy dostaną straszne baty, będą o nim chcieli zapomnieć - taka kolej rzeczy.
Jak wiem, że Polacy teraz muszą narzekać, bo inaczej wyrzekliby się dziedzictwa Mieszkowego, tak wiem, że na turniej się zmobilizują. Ale pech chce, że jest jeszcze grupa tych, którzy są jeszcze bardziej polscy niż sam Polak. Będzie więc w czasie turnieju kolejna miesięcznica. Będzie - być może - protest „Solidarności“ przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego. „Nie ma Euro, a ulice już zablokowane“. Zablokujmy je więc jeszcze bardziej w czasie Euro! Nie sztuka nic innego nie robić, tylko chodzić przez lata i wołać „Tu jest Polska!“. Sztuka się zamknąć wtedy, kiedy to wyświechtane dobro Polski naprawdę tego wymaga.
Mój jedyny strach przed Euro - ci, którzy najgłośniej krzyczą o Polsce, zrobią jej największy wstyd. Na szczęście na każdej imprezie znajdują się demonstranci podobni do tych, którzy w czerwcu chcą wychodzić na ulice. Demonstrują oni, że idiotę znajdziesz w każdym narodzie.