Przegrali wczoraj ze Szwajcarią 3-5. Olaboga, teraz to już naprawdę Europa może zacząć drżeć. Dawno nikt nie był dla mnie tak jasnym i oczywistym faworytem jakiegokolwiek turnieju. Dawno nie było tak, bym na zagajające pytanie „Kto wygra euro/mundial?“, nie odpowiadał „ktoś z grupy...“. Teraz odpowiadam, przerywając w połowie zdania. Niemcy. I pewnie jestem w tym tak zacietrzewiony, że nawet trzy grupowe porażki uznałbym za znakomity symptom przed... Euro 2016 :-)

REKLAMA
Co ciekawe, w tym przekonaniu siedzę po uszy od dwóch lat, czyli od zakończenia mundialu. Tam jeszcze Niemcy przegrali, ale od tego czasu ich objawienia podrosły, zarost mają gęstszy, a pojawiła się masa kolejnych gołowąsów. Dziwię się, mimo wszystko, tej Hiszpanii, stawianej jako głównego faworyta. Ja nie widzę na horyzoncie nikogo, kto byłby w stanie zatrzymać Niemców.
Tymczasem ci wzbudzają ogólnonarodową histerię po porażce Bayernu Monachium w finale Ligi Mistrzów. Optymizm w narodzie, przy wydatnej pomocy mediów, dość mocno podupadł. Zgaduję, że porażka 3-5 ze Szwajcarami, przyznaję, że dość szokująca, dobiła kolejnych optymistów.
Tymczasem jakże to typowe... Niemcy, jako drużyna turniejowa, muszą w ostatnim sparingu być w nie najwyższej formie. Jeśli chcesz ich ograć już na samych mistrzostwach - zrób to koniecznie w pierwszym meczu. Jeśli mają kiedykolwiek być słabi, to będą właśnie wtedy. W drugim i w trzecim zagrają lepiej, choć bez błysku, prześlizgując się do fazy pucharowej. Tam w ćwierćfinale pokażą się naprawdę dobrze, po to, by w decydujących meczach mieć absolutnie najwyższą, nieosiągalną dla nikogo formę. Tak działa drużyna turniejowa, taką niewątpliwie są Niemcy i takiej należy wybaczyć chociażby najbardziej cudaczny wynik sprawdzianu przed Euro.
Niemcy mają znakomitych bramkarzy - Neuer, Ter Stegen, Zieler - dobrych obrońców - Lahm, Hummels, Mertesacker - mają w pomocy Schweinsteigera i Oezila i mają dwie perełki, z których każda może być gwiazdą Euro, czyli Maria Goetzego i Marca Reusa. Kadra Loewa mogła by być uznana za kompletną, gdyby nie atak. Moim zdaniem, ten nie pasuje trochę do reszty drużyny. Mario Gomez niby strzelił w tym sezonie sporo goli, ale to jednak snajper mocno ograniczony, który 10 sytuacji musi zmarnować, by dopiero zacząć je wykorzystywać. Większych nadziei upatrywałbym w podstarzałym Miroslavie Klose (znów) i w tym, że Lukas Podolski - jak co dwa lata na kilka letnich tygodni - przemieni się w jednego z najlepszych zawodników świata. Jeśli Niemcy to drużyna turniejowa, Podolski to zawodnik turniejowy.
To może być jednostronne Euro, w którym od pierwszego meczu wszystko będzie zmierzać do jednego, nieuchronnego końca. (Nie) wszyscy będą grać sześć meczów, a na końcu wygrają Niemcy.