Były czasy, że mój odwieczny respekt przed Szwecją miał jakiekolwiek logiczne podstawy. Te czasy przeminęły, pewnie nie bezpowrotnie, ale mój respekt trwa. Głowa, w której tkwi tytułowa noga, nie akceptuje tego, że Szwecja tak po prostu może być słaba. Więc ja konsekwentnie, powodowany tylko odwiecznym strachem przed zimnymi i wielkimi Szwedami, daję im całkiem realne szanse na wyjście z grupy.
REKLAMA
Gdybym miał Szwecję wyrzeźbić to przedstawiłbym ją jako kamienny posąg z Wysp Wielkanocnych. (Haa, fikcja literacka, bo gdybym miał cokolwiek wyrzeźbić, to bym sobie palce odłupał). Wszystko się zgadza – zimna, duża, z kamienia i mało ruchliwa. Do tego jeszcze taki smutny wyraz twarzy. Ci rozchełstani Anglicy, ci biedni, naiwni Ukraińcy, będą przed nimi wymachiwać pięściami, a oni ruszą się pewnie raz, obetrą pięści i znów się ustawią w obronie.
Kiedyś Szwecja miała zdecydowanie więcej atutów czysto piłkarskich. Dziś zawiesić oko można – oprócz oczywistej gwiazdy, której nazwiska nawet nie chce mi się wystukiwać – na Oli (spokojnie, to facet) Toivonenie z Eindhoven, tradycyjnie na Christianie Wilhelmssonie, który gra co turniej w gorszym klubie – tym razem Al.-Hilal Rijad – ale w kadrze i tak jest jednym z lepszych, Marcusie Rosenbergu czy Rasmusie Elmie. Obiektywnie należałoby jeszcze dodać Kima Kaellstroema z Lyonu, lecz ten nigdy mnie nie przekonywał, więc korzystam z prawa pominięcia go.
Sami widzicie, że racjonalnych przesłanek, by bać się Szwecji jest coś jakby mało. No, ale czasem jak się uprę, to nic nie poradzę. Francuzi po ciężkiej przeprawie powinni sobie ze Szwedami jakoś poradzić, bo piłkarsko biją ich tak, jak Skandynawowie biją ich jasnością włosów. Anglicy – tradycyjnie – z nimi nie wygrają. A Ukraina? Nie ma dla mnie większej turniejowej niewiadomej od naszych sąsiadów, więc wybaczcie, nie będę prorokował, jak Szwecja sobie z nimi poradzi. I tak całą tą serią tekstów narażam się na taką publiczną chłostę, takie wyśmianie, że doprawdy lepiej, by moje typy się spełniły, bo brrr...
Nawet jak odpadną z hukiem i będziecie we mnie ciskać papierkami, to w mojej czerwonej ze wstydu i wściekłości głowie i tak będzie się kołatać myśl: „Zobaczycie, że w 2014 roku Szwedzi będą groźni”. Nie wiem, czy bardziej mnie w tę fobię wpędził Sienkiewicz, czy kadra Janasa...