Ktoś nam zabrał to lato. Powinniśmy się cieszyć słońcem, wylegiwać na plaży, wspinać po górach, w międzyczasie nasłuchując, jakich transferów nasze kluby dokonują, jakie deklaracje składają trenerzy, jak radzą sobie w sparingach piłkarze. Niestety, ja już mam dość lata 2012. Niech ono się skończy. Wczoraj GKS Katowice przestał istnieć, dziś kosa dosięgła Ruch Radzionków. Kto będzie jutro? Czyją zagładę przyniesie nowy dzień?

REKLAMA
To lato będzie się wspominać. Niestety, bo im bardziej chce się o czymś zapomnieć, tym bardziej to będzie do nas wracać. Ireneusz Król bezradnie rozkłada ręce: „Wolałbym awans na boisku, ale nie było na to szans“. Biedactwo. Nie było szans, to trzeba było tę szansę stworzyć. A jak nie było ochoty szansy stwarzać, to trzeba było GKS sprzedać, oddać, wykazać odrobinę dobrej woli. Zamiast przejść do historii jako grabarz GieKSy.
O KP Katowice jestem spokojny. Jeśli nie spadnie za rok, spadnie za dwa lata. Jak się Król uprze to może i za pięć (można przecież co roku po spadku kupować licencję tego, który się utrzymał, prawda?). Ale Dariusz Wolny, były pomocnik GKS-u, w dzisiejszym dzienniku „Sport“ powiedział prawdę: „Każdy klub przechodzi czasem przez okresy stagnacji“. Dlatego jestem spokojny. KP też dosięgnie stagnacja. Tyle, że nie każdy klub wytrzymuje okresy stagnacji. Jeśli buduje się go na wariackich papierach, bez żadnych fundamentów, można być pewnym, że KP będzie tylko bolesnym wspomnieniem lata 2012.
O GKS też jestem spokojny. Tym się różni od KP, że choć przez ostatnie lata nad jego dziejami ciąży coś tragicznego, on te fundamenty ma. I przetrwa. I nie zginie. Ale ile zajmie powrót po kolejnym ciosie? Zaczynali kibice budować klub od IV ligi i wypchnęli go na zaplecze ekstraklasy. Zrobili bardzo wiele. Wierzyli, że oddając klub miastu spełnią marzenie „Ekstraklasa w Katowicach“. Cóż, „gdy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby“...
Nie każdy inwestor musi być Abramowiczem. Po pierwsze niech nie szkodzi. Pan Król bredzi coś o dobru śląskiej piłki. Polonia Bytom będzie mogła grać w I lidze. A Concordia Knurów w IV. No, za to to się należy Order Uśmiechu, albo Krzyż Walecznych! Ja sądzę, że gdyby prezes Polonii budował wielką Polonię, prezes Concordii wielką Concordię, a prezes GKS-u wielki GKS, śląska piłka skorzystałaby na tym sto razy bardziej. Bo takie przysługi, jakie pan wyświadcza śląskiej piłce zwykło się w języku polskim nazywać niedźwiedzimi...
Nie ma też już Ruchu Radzionków. Albo przynajmniej nie ma go w tym kształcie. Prędko okazało się, że choć teoretycznie Śląsk ma 1/3 ekstraklasy, wielkich perspektyw - paradoksalnie - nie ma. Lato 2012 jest zapowiedzią chudego czasu na Śląsku. W poprzednich latach śląskie kluby regularnie uzyskiwały awanse do ekstraklasy. Teraz? Miejsce choćby w czołówce GKS-u Tychy byłoby sensacją. Kto wie, czy beniaminek I ligi nie będzie jedynym reprezentantem województwa na tym szczeblu? Nawet jeśli Polonia Bytom dostanie licencję, to może z nią być krucho. Nie wiem, na jakiej podstawie prezes Nowakowski mówi, że drużyna spokojnie by się utrzymała, bo chyba nie na podstawie analizy siły obecnej kadry? Skoro kilka miesięcy temu to było za mało, to dlaczego po kilku letnich... osłabieniach, miałoby już być wystarczająco?
Niższe ligi? Widzi ktoś gdzieś wspinającą się rok w rok potęgę, która zaraz może dotrzeć na poziom przynajmniej I ligi? Rozwój Katowice? Energetyk ROW Rybnik? Nie spodziewałbym się ich walki o awans, podobnie jak w przypadku Rakowa czy Zagłębia.
Zostaje jeszcze ekstraklasa. Tu Śląsk jest kolosem, choć na glinianych nogach. Że KP Katowice nie ma perspektyw, to już ustaliliśmy. Podbeskidzie nie jest kandydatem numer jeden do spadku tylko dlatego, że u innych dzieje się jeszcze gorzej. W Piaście mają to szczęście, że choćby nie znali imienia ani jednego testowanego gracza i tak wybudowali stadion i to daje im gwarancję jako takiej stabilizacji na wysokim poziomie.
Tylko Górnik i Ruch pasują na swoim podwórku jak kwiatki do kożucha. Wzmocnienia, albo brak osłabień, europejskie puchary, nawet w skali Polski oba nasze największe kluby zaczynają wyglądać coraz bardziej obiecująco. Ale w tym morowym powietrzu, które nam zawiało latem 2012 i w tym przypadku upatruję jakiegoś haka. Może dla Ruchu strata trenera będzie jednak nie do przeskoczenia, a dla Górnika brak „Prezesa“ Nakoulmy kluczowy? To by było dopełnienie tragicznego lata 2012. Skoro teraz już jesteśmy w wisielczych nastrojach, to ja się boję co będzie jesienią...