Oto kolejny dowód, jak fatalne mogą być skutki przejęzyczenia. Mieliśmy już "ty stara k...o, zmarnowałaś mi 20 lat życia" zamiast "poproszę sól", mieliśmy najbardziej spektakularne przejęzyczenie Roberta Lewandowskiego w dziejach światowej prasy, teraz przejęzyczył się Waldemar Fornalik. Miał powiedzieć: "powołajcie do kadry Adama Pazia", a wyszło "dajcie mi Piotra Brożka".

REKLAMA
Tyle było sensownych powołań. Brał tych, których powinien był brać, tych którzy zasługiwali tak zwyczajnie, po ludzku. Każdy, kto ogląda ligę, widział, że na kadrę zasługiwał ten i ten i nagle bach: był powoływany. Dawno nie było tak logicznych powołań.
Dlatego nie wierzę w tego Piotra Brożka na Urugwaj.
Przejęzyczenie. Albo przy źle działającej Poczcie Polskiej powołanie dla Brożka sprzed 10 lat doszło teraz i zamiast do Krakowa to do Gdańska.
Albo dziennikarz coś źle usłyszał. Albo miał złych informatorów. Albo podała to "Rzeczpospolita". Albo Fornalika zaćmiło na pięć minut, akurat jak rozsyłał powołania. Albo jedynym kryterium było, żeby miał blisko. "Mecz jest w Gdańsku, to kto tam gra na lewej obronie w Gdańsku? Polak? No, Brożek. To dawajcie go." Skoro jego jedyną konkurencją ze względów geograficznych miał być Damian Krajanowski z Arki Gdynia, to faktycznie da się to powołanie wytłumaczyć. Inaczej - nie sposób.
Brożek w kadrze? Tak. 10 lat temu, A nie, gdy ma 29 lat, gdy nawet wieczny talent przestał być uznawany za talent, gdy europejska III liga (Trabzonspor) brutalnie zweryfikowała jego umiejętności. Niech sobie tam gra w tym Gdańsku, jak go chcą. Ale trzymajcie go z dala od Suareza i Cavaniego.