O autorze
Dziennikarz Przeglądu Sportowego
Publikowałem m.in. w "Kickerze", "Gazecie Wyborczej" i "Sporcie".
W latach 2012-13 red. naczelny SportSlaski.pl. Blog na naTemat.pl wyewoluował z bloga piłkarskiego, który działa, ale pod innym adresem, w bloga na którym piszę, gdy ruszy mnie coś innego niż futbol.

Piłkarskie Z nogą w głowie
[/url]Z nogą w głowie na Facebooku
Z nogą w głowie na Twitterze
O autorze
Kontakt z autorem: michal.trelaa@gmail.com

"Daniel Sikorski gwarancją mistrzostwa Polski!"

Po takiej dawce szyderstw, jaką dostał dziś z trybun przy Reymonta Daniel Sikorski, klub powinien go od razu, na sygnale, skierować na jakąś terapię u psychologa. Takie upokorzenia mogą wytrzymać tylko ludzie bez układu nerwowego. Ale wiadomo, człowiek człowiekowi człowiekiem, więc ja się dziś bawiłem na Wiśle świetnie. Trochę jednak chłopaka żal, bo nie jego wina, że stał się symbolem wszechobecnego w piłkarskim Krakowie dziadostwa. Grzechem byłoby odmówić, skoro chciała go Wisła. On biedny nie umie grać w piłkę i to się już nie zmieni. Tym bardziej doceniam, że Górnik był w stanie zarobić na nim niezłą kasę.



„Daniel Sikorski – najlepszy napastnik Polski”
„Daniela mamy, na Ligę Mistrzów czekamy”
„Jesteś legendą, Sikorski, jesteś legendą”
„Pomachaj nam, Daniel, pomachaj nam”
„Daniel z nami, z kibicami”
„Wpuszczaj Daniela, trenerze, wpuszczaj Daniela”
„Sikorski trenerem, a Wisła będzie liderem”
„Daniel wciąż czeka, trenerze, Daniel wciąż czeka”
„Daniela mamy, dlaczego go nie wpuszczamy?!”
„Daniela mamy, za ch...a go nie oddamy!”
„Daniel Sikorski gwarancją mistrzostwa Polski”
„Je...ć Messiego, my mamy tu Sikorskiego”

Ciekawie było też, gdy do zmiany szykował się Ivica Iliev. Kibice Wisły czuli się oszukani przez trenera Kulawika. Krzyczeli: „To nie Daniel, to nie Daniel!”

Gdy w 82. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Śląska, krzyknęli „Daniel, strzelaj!”. „Jedenastkę” zmarnował Mateusz Cetnarski, a fani ryknęli: „Daniel by strzelił, hej Śląsku, Daniel by strzelił”.

I dalej:
„Każda piłka do Daniela!”
„Złota piłka dla Daniela”
Zamiast „Hej Wisła gol!”, „Hej Daniel gol”. Zamiast „Wisła! Wisła! Wisła” „Daniel! Daniel! Daniel!”.
„Masz trzy minuty, Sikorski masz trzy minuty!”

Gdy w końcu do siatki trafił Ivica Iliev, kibice znów poczuli się oszukani. Po raz wtóry wrzasnęli: „To nie Daniel, to nie Daniel!”.

Spisuję to wszystko tuż po meczu, żeby zaapelować do klubu: Wyślijcie dzisiaj kogoś z Sikorskim do domu, żeby pilnował czy nie zrobi sobie krzywdy. Naprawdę. Po takim meczu wielu skończyłoby kariery. Swoją drogą, przemknęło mi przez myśl, a co by było, gdyby facet zrobił im na złość i strzelił zwycięskiego gola? No, ale nie ma takich cudów. Równie dobrze mogło mi przemknąć przez myśl, co by było, gdyby Stanislav Levy pozował na okładce Vogue'a.

Dostało się też z trybun innym zawodnikom Wisły.

„Nawet słynna Barcelona naszej Wisły nie pokona”
„Jesteście najlepsi!”
„Wyższy kontrakt dla Garguły! Jak nie macie – pomożemy!”
„Dajcie im strzelić, hej Śląsku, dajcie im strzelić”
„Patryk Małecki!” - to też chyba w ramach szydery, bo jak to traktować poważnie?
Gdy spiker zaapelował, by nikt nie stał na żółtych schodach i nie blokował ciągów komunikacyjnych, cały młyn w moment stanął na owych stopniach. Było też nawiązanie do zamknięcia trybuny, na której zawsze siedzieli najgłośniejsi fani „Białej Gwiazdy”.


Sektor C, odpowiada!
( w tym miejscu zaległa przejmująca cisza. Nikt się nie odezwał, bo i nie mógł – na sektorze C nie było ani jednej osoby)
Jeszcze głośniej, jeszcze głośniej! - krzyknęli Wiślacy.

Ogłaszam to wszystko, żeby nie uleciało. To była moja najdziwniejsza wizyta na Reymonta w życiu. Zyskałem sporo szacunku do kibiców Wisły, bo potrafili podejść do tego wszechobecnego dziadostwa z dystansem i wykazali się sporym poczuciem humoru. Szydera była dziś na najwyższym poziomie.

Panowie piłkarze prawdopodobnie teraz się obrażą. Już trener Tomasz Kulawik nie chciał komentować tego, co się działo na trybunach i poprosił o następne pytanie. Błąd. Trzeba było powiedzieć: „Sami sobie zgotowaliśmy ten los”. Bardzo dobrze, że tak jak w dawnym teatrze, jak się nie podoba, to można wyrazić niezadowolenie. Zwłaszcza jeśli odbywa się to w tak kulturalny sposób. Dla mnie – z racji daty urodzenia – Wisła była zawsze największą firmą w Polsce. Lecha widziałem w II lidze, później walczącego o utrzymanie, biednego jak mysz kościelna, którego obecną „potęgę” zapewniła fuzja z drużynką z przedmieść. Legia? W okresie mojego świadomego obserwowania piłki zdobyła o jedno mistrzostwo Polski więcej od Zagłębia Lubin, a tylko dwa więcej od Kaszowianki Kaszów. Wisła to była Wisła. Tu grali najlepsi piłkarze. Tu drugie miejsce było porażką. I niech się obecna kadra nie dziwi, że kibice są niezadowoleni. Przyzwyczaili się do czegoś więcej niż walki o 11. miejsce.

Fanów z Krakowa ponoć krytykowali też w telewizji. Ja zawsze jestem zwolennikiem tego, by kibice reagowali na wydarzenia na boisku. Nie znoszę, gdy drużyna traci bramkę, a kibice nawet na krótką „kur...ę” nie przerwą swojej przyśpiewki. Ale nie są też maszynkami do bicia brawo i robienia atmosfery. Jak się im coś nie podoba, mogą to wyartykułować. A poza tym, co jest złego w zaśpiewaniu: „Daniel Sikorski – najlepszy napastnik Polski”? Skąd podejrzenie, że to szyderstwo? Przecież sam zawodnik mówił ostatnio, że jest w ojaciejakświetnej formie.

PS. Tu można polubić Z nogą w głowie na Facebooku
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
0 0Chaos po roku bez użytkowania wieczystego. Już mówi się o nowym podatku
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno