Każdego trzeba wypróbować, dać mu czas i szansę. Dobrze, niech więc Tomaszowi Kafarskiemu w Cracovii to wszystko dają. Prawem blogera jest natomiast powiedzieć swoje zdanie, ocenić, może się pomylić i ewentualnie odszczekać. Otóż: Cracovia zatrudniając dziś Tomasza Kafarskiego jako trenera, efektownie przypieczętowała spadek do I ligi.

REKLAMA
Nie to, żeby Kafarski był od Dariusza Pasieki gorszy. Nie, może nawet jest lepszy. W końcu był moment, że ta jego Lechia jakoś tam grała. Może nie jak Barcelona, jak niektórzy próbowali mówić, ale dość ładnie, ofensywnie. Patrząc na dotychczasową pracę Kafarskiego w Gdańsku, jego styl, sposób, w jaki grają jego drużyny, jestem skłonny nawet stwierdzić, że może zbudować całkiem niezłą ekipę na... powrót do ekstraklasy.
Jeśli Cracovia ma się utrzymać w tym roku, miała zatrudnić kogoś charakternego, który w mig sprawi, że piłkarze wyskoczą z ciuszków Terranovy, wskoczą w zbroje i zaczną naprawdę grać o życie. Kogoś w typie Probierza, Ojrzyńskiego. Kafarski pewnie będzie szlifował umiejętność grania piłką i wymieniania tysiąca podań. To niepotrzebne, Cracovia już wymienia sporo podań. Szkoda tylko, że w pasie pomiędzy swoim polem karnym, a linią środkową.
Jaki ma być trener "strażak" pokazał Probierz w sobotę. Czy Wisła zagrała lepiej niż w poprzednich meczach? Nie, ani o jotę. Ale pierwszym, za co w nowej pracy wziął się Probierz, to były stałe fragmenty gry. I Wisła zdobyła po nich dwa gole. Jak się przejmuje drużynę w takiej sytuacji, trzeba szukać rozwiązań doraźnych, a nie "pracować zgodnie ze swoją filozofią". Wątpię, czy Kafarski to potrafi.
Na miejscu działaczy Podbeskidzia, Górnika, ŁKS-u (jeśli się utrzyma), Niecieczy (jeśli awansuje) już zacząłbym się bać. To nie złośliwość, ale - niestety - rzeczywistość. Jeśli Cracovia spadnie, licencji nie dostanie jedna z tych drużyn. Jeśli spadnie Cracovia i Lechia, nie zdziwiłbym się, gdyby przez wzgląd na piękne nowe stadiony, skrócono o głowę dwa kluby.