Uwielbiam takie wieści! Phillip Cocu został tymczasowym trenerem PSV Eindhoven. A to oznacza, że już trzech zawodników z wielkiej i najwspanialszej, jaką pamiętam drużyny holenderskiej z Euro 2000 prowadzi już swoje dorosłe drużyny. To, że ktoś zaufał Cocu, Frankowi de Boerowi i Aronowi Winterowi, przywodzi mi do głowy coraz mocniej myśl, z której powodu serce wyskakuje mi przez aortę. Następny będzie Patrick Kluivert...

REKLAMA
To była moja drużyna. Bez Holandii z Euro 2000 dziś pisałbym eseje na temat ruchów perystaltycznych jelita ślepego u ssaków parzystokopytnych. Ale ta wielka drużyna, która niczego nie wygrała, istniała naprawdę, ja ją widziałem, ja biegałem w pomarańczowej za dużej koszulce Kluiverta i ja wówczas kibicowałem holenderskiej Barcelonie, która także niczego nie mogła wygrać. Wreszcie to ja przeżywałem wielkie rozczarowanie związane z szybkim końcem Kluiverta piłkarza i żyję od czasu jego zakończenia kariery nadzieją, że jeszcze powróci do wielkiego futbolu.
Póki co, cieszą mnie sukcesy jego kolegów z boiska, których podziwiałem trochę mniej. Frank de Boer, jak przystało na kapitana tamtej ekipy, jako pierwszy sięgnął jako trener po mistrzostwo w poważnej piłce. Swoje trofeum zgarnął też Aron Winter, ale on zrobił to prowadząc Toronto FC, a to piłka - proszę wybaczyć europocentryzm - jednak mniej poważna. Teraz tymczasowo szansę dostaje Cocu, który długo sposobił się do tej roli najpierw będąc asystentem w reprezentacji Holandii, później sekundując Fredowi Ruttenowi w PSV Eindhoven, którego właśnie zastąpił.
W kolejce czekają następni. Jaap Stam jest asystentem w FC Zwolle. Edgar Davids pracuje w czymś na wzór rady nadzorczej Ajaksu Amsterdam, w tej samej drużynie w sztabie szkoleniowym jest Dennis Bergkamp, Marc Overmars działa jako dyrektor swojego Go Ahead Eagles Deventer. Giovanni van Bronckhorst to asystent trenera w Feyenoordzie, a Roy Makaay drugi szkoleniowiec w drużynie 13-letnich rotterdamczyków. Wreszcie Kluivert prowadzi młodzieżową drużynę Twente Enschede.
Wiem, że przyjdzie taki moment, że wszyscy dostaną szansę w pierwszych drużynach. A mnie wtedy od ligi holenderskiej kompletnie nic nie oderwie. I będę nią totalnie zachwycony, będę się doszukiwał największej myśli taktycznej w każdym meczu. Będę ich promował, lansował, reklamował - jak zwał, tak zwał. Bycie obiektywnym, gdy mowa o Holandii 2000', nie wchodzi dla mnie w grę. Fajniejszej drużyny nie było i basta.