Zawsze sobie myślę, że teraz już się nie uda. Wiem, że Gary Lineker i Kazimierz Górski swoje, ale ja swoje. 10 minut, dwa gole? Nie ma szans. Znowu wiem, że nic nie wiem.

REKLAMA
Mówili komentatorzy polscy przed meczem - jak ja tego nie znoszę - że "nie wiedzą, co by się musiało zdarzyć, żeby Borussia nie awansowała". Że niby Malaga słaba, a Borussia wielka? Że jedni tam przypadkiem, a drugim się należy?
10 minut przed końcem, myślało się raczej "nie wiem, co by się musiało zdarzyć, żeby Borussia awansowała". Janusz w takich momentach wychodzi ze stadionu.
Żal Malagi. Gdybym był jej kibicem, pewnie patrzyłbym teraz czy żyletka odpowiednio ostra. Dramat. Żal trenera Pellegriniego, który ledwo zdążył do Dortmundu, bo był w Chile na pogrzebie ojca.
Z jednej strony - życzyłoby się tej zgrai debiutantów awansu. Ale jak Niemiec naprawdę bardzo chce strzelić, to zwykle strzeli. Niesamowite. Wszyscy wiedzą, że oni grają do końca, oni wiedzą, że wszyscy wiedzą, a i tak zawsze to robią. I wszyscy są zaskoczeni.
Każdy będzie się silił na mądre analizy. A najmądrzejszą i tak zrobił już Gary Lineker. Cholernie mądry facet. Odkrył zasadę, która rządzi piłką, a mimo to zawsze w trudnej dla Niemców sytuacji w nią wątpię.
87. minuta "Idę do kibla". - "Wracasz przy 3-2". Zawsze każdy myśli, że to żart. Ja też myślę, że to żart. A on wraca przy 3-2.
Drugi mądry cytat na ten wieczór? "Football, bloody hell". Dzisiaj go zrozumiałem. Ferguson nie był zdziwiony, że jego zawodnicy strzelili dwa gole w doliczonym czasie gry. Był zdziwiony, że zrobili to NIEMCOM.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?