O autorze
Dziennikarz Przeglądu Sportowego
Publikowałem m.in. w "Kickerze", "Gazecie Wyborczej" i "Sporcie".
W latach 2012-13 red. naczelny SportSlaski.pl. Blog na naTemat.pl wyewoluował z bloga piłkarskiego, który działa, ale pod innym adresem, w bloga na którym piszę, gdy ruszy mnie coś innego niż futbol.

Piłkarskie Z nogą w głowie
[/url]Z nogą w głowie na Facebooku
Z nogą w głowie na Twitterze
O autorze
Kontakt z autorem: michal.trelaa@gmail.com

Jak w tandetnym filmie akcji

To jest klub, którzy rzadko coś robi w prosty sposób – mówił wczoraj komentator Sky Sports. Sobota, po której Hitchcock odkłada kamerę i mówi, że nic już nie nakręci, dla Fergusona „Football, bloody hell” brzmi już zbyt banalnie, a piłkarze z Dortmundu martwią się, że ich mecz z Malagą, to był jednak mały pikuś. Hull City po trzech latach wraca do Premier League w sposób typowy dla siebie – karkołomny.



Żeby nie być gołosłownym. Gdy Hull pierwszy raz w historii wchodziło do angielskiej elity, przebijało się przez baraże, by w finale na Wembley ograć po legendarnym już strzale Deana Windassa Bristol City. Notabene, Bristol już nigdy później nie awansował, a wczoraj ostatecznie spadł do III ligi. To pokazuje, jak bardzo na krawędzi balansowało Hull. Mogło być na miejscu barażowych rywali.


Gdy Hull grało pierwszy sezon w Premier League, utrzymało się, wygrywając w rundzie rewanżowej jeden z dziewiętnastu meczów. Jeden! Decydujący, z Manchesterem United, przepultali, utrzymali się dzięki innym.

Gdy Hull już spadło i znajdowało się na krawędzi bankructwa, egipski milioner, który uratował klub, pojawił się w ostatnim momencie. Jak w tandetnych, amerykańskich filmach akcji. Zegar odlicza czas, a w ostatniej sekundzie coś się jednak udaje.Hull robiło tak często. Ostatnio jednak przeszło samo siebie.


„Tygrysy” trzymały się przez większość sezonu na drugim miejscu, premiowanym bezpośrednim awansem. Na trzy kolejki przed końcem miały siedem punktów przewagi nad Watford. Trzeba było pokonać u siebie zdegradowany już Bristol. Wtedy jednak dała o sobie znać całosezonowa bolączka – niemożność strzelania bramek. Żadna drużyna z czołówki nie strzelała w tym sezonie tak rzadko. Awans można było też sobie zapewnić dwie kolejki przed końcem, gdy Hull pojechało do walczącego o utrzymanie Barnsley. Przegrało 2-0. Gdy dodać do tego, że cztery kolejki przed końcem pretendent przegrał ze spadającym Wolverhampton, nie strzelając gola, wyjdzie nam, że było dokładnie jak w tandetnych filmach akcji – strzelba zacięła się w najgorszym możliwym momencie.


Sytuacja przed ostatnią kolejką była już dramatyczna. Hull grało u siebie z Cardiff City, które już miało zapewniony awans, a Watford, tracące punkt do „Tygrysów”, podejmowało Leeds United. Leeds, które już o nic nie walczyło. Leeds, które jest największym, derbowym rywalem Hull. Między oboma klubami toczy się krwawa rywalizacja. Jak wierzyć, że Leeds się nie podłoży?

Ta liga jest chora. Wszystko toczy się przez 46 meczów, morderczo długo, jak nigdzie na świecie,a to i tak za krótko. Rozstrzygnięcia muszą zapaść w ostatnich trzech minutach.

Watford. 24. minuta. Wszystkie mecze toczą się o jednej porze, ale kontuzji doznaje bramkarz i jego zmiana trwa tak długo, że sędzia dolicza aż 18 minut. Tym sposobem w Watford będą już znać wynik, jaki padł w Hull.

Hull. 49. minuta. Gola dla Cardiff strzela Fraizer Campbell. Ten, który był jednym z najlepszych strzelców... Hull, w sezonie gdy to awansowało do Premier League. Nawet nie celebruje radości, ale marne to pocieszenie. 0-1.

Watford. Tam jest 1-1, gospodarze grają w dziesiątkę, ale po golu Cardiff, są w Premier League.

Hull. 51. minuta. Nick Proschwitz z trzech metrów posyła piłkę obok słupka. Jak się nie strzela takich goli, to się przegrywa – myśli każdy, kto to widzi.

Hull. 58. minuta. Proschwitz pokracznie, bo pokracznie, ale strzela gola, przełamuje niemoc. Hull znów w Premier League.

Hull. 63. minuta. Rudzielec Paul McShane z bliska wpycha piłkę do bramki. „The Dean Windass moment” - krzyczy komentator. 2-1 dla Hull. Strzelba odblokowała się, jak w filmie, w ostatniej chwili.

Hull. 91. minuta. Karny dla gospodarzy. Na murawę wbiega chmara kibiców, którzy chcą uściskać swoich bohaterów, którzy wracają do elity. „Żeby nie było walkowera!” - myślą wszyscy. Wyganiają fanów z powrotem na trybuny, niech poczekają jeszcze moment. Marshall broni.

Hull. 95. minuta. Wrzut z autu w pole karne, za radą Piotra Świerczewskiego „na chaos!”, „na Miętowego”. Jeden z obrońców Hull dotyka piłki ręką. Karny dla Cardiff. 2-2, koniec meczu.

Załamani gospodarze schodzą do szatni. Oglądają mecz Watford. Całe Hull po raz pierwszy w życiu trzyma kciuki za Leeds United. Kibice Leeds po raz pierwszy w życiu kibicują rywalowi Leeds.

Watford. 90. minuta. Leeds wychodzi z kontrą, McCormacka nikt nie atakuje, ale ten wygląda, jakby za wszelką cenę nie chciał strzelić. Zamiast biec na bramkę, mijać bramkarza, strzelać koło niego, próbuje loba z 30 metrów. Piłka leci prosto do rąk bramkarza, ten już myśli, gdzie ją zagra, gdy ją złapie. Tymczasem po jego palcach wpada do siatki. Hull pierwszy raz cieszy się po golu Leeds.

Najfajniejsza drużyna świata znów jest w Premier League. Wchodzi do niej w swoim stylu. Strach się bać, co wyczyni w przyszłym sezonie. Za pierwszym razem zaczęli jak osiedlowy cwaniaczek, który najpierw, owszem, skopał po tyłkach z zaskoczenia wszystkich wielkich, ale później dostał wciry od każdego. Ale to już było. Teraz trzeba zadbać o jakąś nową dramaturgię. Mało który klub potrafi tak bardzo komplikować proste sytuacje.



A tutaj pisałem, dlaczego to najfajniejsza drużyna świata

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
#SkuteczniePosprzatane 0 0Znamy wyniki akcji #SkuteczniePosprzatane. Organizatorzy przygotowali ogromną niespodziankę
NSC 0 0National Sales Congress po raz trzeci na Narodowym. Motyw przewodni ma wiele wspólnego ze sportem
0 0Poważne oskarżenia Edyty Górniak. Wyjaśniła, czym były "podziękowania" Cleo
0 0Youtuber z kolegą nagrał jak jedzie 300 km/h i udawał, że to nie w Polsce. Szybko go namierzono
Reserved 0 0Top modelka w kampanii Reserved. Promuje kolejną odsłonę projektu ReDesign
Gutek 0 0Zachwyca się nim Tarantino. Oto 5 powodów, dla których trzeba zobaczyć najbardziej szalonego laureata Złotej Palmy