Chyba tak, ale aż się boję mówić to z całą pewnością. Włączenie nowego państwa do UEFA zawsze powinniśmy intuicyjnie traktować z przestrachem - to kolejny, 53. już zespół, który może nas w Europie pokonać. Ale też my, poczujmy się potęgą, wraz z włączeniem Gibraltaru do europejskiej federacji piłkarskiej, zyskamy potężną szansę na ogrywanie w pucharach Manchesteru United.
REKLAMA
Albo Newcastle. Albo Boca Juniors, chociaż z tym ostatnim będzie trudniej, bo gra w II lidze, więc może nie uzyskać akcesu do europejskich pucharów.
Kiedy byłem na tej mlecznej drodze, gdy jedynki jeszcze chwiały mi się z przodu, szalałem po pokoju całymi zimowymi dniami, grając w piłkę. Piłka, z włóczki owiniętej taśmą klejącą, żeby "karczmy nie rozwalić". W bramce trzy miśki. Bramka to najpierw duże pudło po krześle obrotowym, później - najpiękniejszy gwiazdkowy prezent - prawdziwa plastikowa bramka. Nieważne zresztą. Zorganizowałem kiedyś innowacyjne mistrzostwa świata. Uczestników dobrze ponad 200. Kaliningrad grał w finale z Czeczenią. Gdzieś tam Gibraltar w tle z Grenlandią. Nie spodziewałem się, że to może być zabawa wizjonerska.
Gibraltar został dziś członkiem UEFA.
Witamy beneficjenta zasady, że prawo nie działa wstecz. Jedna z najstarszych federacji piłkarskich na świecie - powstała w 1895 - dotarła dziś w Londynie do Itaki. Próbowała się dostać do europejskiej federacji już w 1997 roku. Krótko potem zmieniono prawo na takie, które pozwala wstąpić do UEFA tylko krajom należącym do ONZ-u. Gibraltar odrzucono. Mieszkańcy skały z południa Europy, jedynego miejsca kontynentu, w którym w naturze występują małpy, wystąpili do Sportowego Sądu Arbitrażowego. Wygrali, bo gdy składali wniosek, takiego prawa jeszcze nie było. W 2007 roku głosowano ich kandydaturę. Przepadła. Poparli ją tylko Anglicy, Walijczycy, Szkoci i Irlandczycy z Północy. Nie przypadkiem, bo Gibraltar to wciąż terytorium zależne od Wielkiej Brytanii.
Prawdziwą panikę urządziła wtedy Hiszpania, która zagroziła wycofaniem wszystkich klubów z rozgrywek europejskich. Dziś, na kongresie w Londynie, kandydatura już przeszła. Przeciw głosowali tylko właśnie Hiszpanie i Białorusini. Ciekawe, jak zareaguje federacja sąsiadów...
Od sezonu 2014/2015 kluby z Gibraltaru będą występować w eliminacjach do europejskich pucharów. Reprezentacja pewnie będzie startować w kwalifikacjach do Euro 2016.
Gibraltar to nie jest jakaś tam drużyna znikąd. Ma już wszak międzynarodowe sukcesy. W 1949 zremisowała z Realem Madryt. W 2007 roku wygrała Mistrzostwa Świata Wysp. Rok wcześniej doszła do półfinału FIFI Wild Cup, czyli mistrzostw świata krajów niezrzeszonych w FIFA. Przegrała z późniejszym triumfatorem - Cyprem Północnym. Potrafili też - w nieformalnych meczach - ograć Wyspy Owcze i San Marino. Większość zawodników gra w miejscowych zespołach, ale taki Liam Walker występuje w angielskim Portsmouth!
A kluby? Obecnym mistrzem jest wprawdzie nieznany szerzej Lincoln FC, ale za jego plecami czyhają prawdziwe potęgi. W lidze grają Manchester United, Newcastle United, niżej są Boca Juniors. Co najciekawsze, wszystkie grają na tym samym, 5-tysięcznym stadionie "narodowym". Nie ma co się jednak dziwić, wszak trudno, żeby 28-tysięczne miasto miało więcej dużych obiektów sportowych.
Pytanie, czy dożyjemy czasów, w których nasze kluby będą przegrywać z gibraltarskim Manchesterem United. Wiadomo, z Manchesterem przegrać to nie wstyd. Zwłaszcza, że w Europie nie ma już słabych drużyn...