O autorze
Dziennikarz Przeglądu Sportowego
Publikowałem m.in. w "Kickerze", "Gazecie Wyborczej" i "Sporcie".
W latach 2012-13 red. naczelny SportSlaski.pl. Blog na naTemat.pl wyewoluował z bloga piłkarskiego, który działa, ale pod innym adresem, w bloga na którym piszę, gdy ruszy mnie coś innego niż futbol.

Piłkarskie Z nogą w głowie
[/url]Z nogą w głowie na Facebooku
Z nogą w głowie na Twitterze
O autorze
Kontakt z autorem: michal.trelaa@gmail.com

Węszę niemiecki zalew...

Chętnie lubimy się nazywać bramkarską potęgą. A bo mamy Szczęsnego, Boruca, Kuszczaka i innych. A bo w lidze są kolejni młodzi zdolni Pawłowski i Skorupski. Nie, to nie będzie tekst o tym, że Smuda powinien wziąć Boruca na Euro. To będzie tekst o bramkarzach... niemieckich. To, co się dzieje w Bundeslidze między słupkami zapiera dech w piersiach.



Na początek rys historyczny. Co impreza, co dwie, w ostatnim czasie Niemcy mieli nowego topowego bramkarza. Był Ilgner w 1992 i 1994 roku, zastąpił go Koepke na dwóch kolejnych turniejach. Później była wyjątkowo, jak na Niemców, długa epoka Kahna, ale i tak zaskakująco krótka. Obudzony w środku nocy powiedziałbym, że ten wybitny bramkarz bronił więcej niż tylko na trzech dużych imprezach. Dwie kolejne „obsłużył“ Niemcom Lehmann. Po końcu kariery obu wielkich konkurentów nisza szybko została zapełniona. Wyskoczyli po 2008 roku młodzi Manuel Neuer i Rene Adler oraz starsi, ale przeżywający drugą młodość Robert Enke i Tim Wiese.


Wiadomo, że Enke odebrał sobie życie. Wiadomo, że Adler doznał kontuzji, a Neuer i tak ich wszystkich przewyższał, więc to on został bramkarzem na mistrzostwa świata w RPA. Spisywał się świetnie, przeszedł do Bayernu, gdzie również gra znakomicie. Dziś ma 26 lat, wróży się mu wielką przyszłość i granie po długie lata w reprezentacyjnej bramce. Ale, ale... Prawidłowość pokazuje, że po Euro 2012 Neuer powinien spomiędzy słupków wypaść. Pokazuje to nie tylko prawidłowość, ale też niesamowity wysyp bramkarzy w Bundeslidze.


W polskiej tzw. ekstraklasie naliczyć możemy dwóch regularnie grających bramkarzy urodzonych po 1990 roku, czyli w tym fachu smarkaczy. Do młodych można jeszcze zaliczyć piłkochwytów, którzy nie ukończyli jeszcze 25 wiosen, bo bramka to pozycja tradycyjnie premiująca dojrzałość. Jeśli tak rozszerzymy to kryterium, wyjdzie nam, że w polskiej lidze regularnie gra czterech młodych bramkarzy - Skorupski, Pawłowski, Gliwa, Sandomierski. A przypomnę, że mówimy tu o lidze kraju, który chce być bramkarską potęgą.


Cudownym trafem przenosimy się kilkaset kilometrów na zachód i co widzimy? Neuer jeszcze się trzyma, ale już Adler, mający ledwie 27 lat, musiał w swoim klubie ustąpić młodszemu. Zauważcie, 27-letni bramkarz ustępuje młodszemu! I to nie jest w Bundeslidze niezwykle. Na co dzień broni aż pięciu bramkarzy urodzonych po 1990 roku - Bernd Leno (Leverkusen), Kevin Trapp (Kaiserslautern), Oliver Baumann (Freiburg), Marc-Andre Ter Stegen (Moenchengladbach) i Lars Unnerstall (Schalke). Trochę starszych, ale młodszych niż 25 lat mają jeszcze Hannover (Ron Robert Zieler), Hertha (Thomas Kraft) i Stuttgart (Sven Ulreich). Co daje łącznie osiem zespołów, a więc prawie połowę ligi. Zaznaczam, że Neuer już do młodych zaliczany nie jest. Sami Niemcy, niemal sami młodzi Niemcy. Jedyny zagraniczny regularnie broniący bramkarz to Szwajcar Diego Benaglio. Imponujące.

I co, myślicie, że każdy z tych pieknielnie zdolnych młodych, po ustabilizowaniu pozycji, po złapaniu doświadczenia, z pokorą spuści głowę i zaakceptuje, że do 37. roku życia pierwszym bramkarzem reprezentacji będzie Neuer? Oj nie, młodzi Neuera zagryzą, a sami przy tym muszą uważać, żeby ich w klubie nie wygryźli niebawem kolejni młodsi z roczników 1995, 1996, 1997. Dla fenomenalnie zdolnych, a już doświadczonych w jednej z najlepszych lig świata bramkarzy, za chwilę zacznie brakować miejsca w Niemczech. A wtedy, naturalna kolej rzeczy, zaczną wyjeżdżać za granicę. Daję parę lat, aż w Europie będziemy widzieć zalew niemieckich bramkarzy. I to rzeczywiście będzie „Niemiecka Szkoła Bramkarska“, a nie jak nasza „Pojedyncze samouki, które szybko wyrwały się rodzimej myśli szkoleniowej“...

Nawiasem mówiąc, podobne zjawisko węszę zresztą na innych pozycjach. Nie wierzę, że Mario Goetze jest najgenialniejszym, co udało się nowemu niemieckiemu systemowi szkolenia, zbudowanemu na fundamencie klęski z 2000 roku. Myślę, że nim Goetze dobije 25. roku życia już będzie musiał się obawiać o miejsce w reprezentacji, bo będą już następni zdolniejsi i młodsi od niego. Piękne musi być uczucie kibica niemieckiej reprezentacji. On nie musi patrzeć na swoją gwiazdę, jak my na Roberta Lewandowskiego. Czyli nie musi mówić „no, to najbliższe 15 lat mamy zapewniony atak“. Nie, on patrzy na obecną gwiazdę i może myśleć „Jak to możliwe, że za pięć lat jakiś młokos po prostu posadzi go na ławce...?“