O autorze
Dziennikarz Przeglądu Sportowego
Publikowałem m.in. w "Kickerze", "Gazecie Wyborczej" i "Sporcie".
W latach 2012-13 red. naczelny SportSlaski.pl. Blog na naTemat.pl wyewoluował z bloga piłkarskiego, który działa, ale pod innym adresem, w bloga na którym piszę, gdy ruszy mnie coś innego niż futbol.

Piłkarskie Z nogą w głowie
[/url]Z nogą w głowie na Facebooku
Z nogą w głowie na Twitterze
O autorze
Kontakt z autorem: michal.trelaa@gmail.com

Niebanalny Radamel

Jest ofiarą duopolu barcelońsko-madryckiego, jeśli chodzi o drużynę i ofiarą dominacji Leo Messiego i Cristiano Ronaldo, jeśli chodzi o osiągnięcia indywidualne. W normalnym świecie, snajper zostający najlepszym strzelcem rozgrywek o europejski puchar, zgarniający ten puchar, przechodzący do najmocniejszej ligi świata, strzelający w niej w pierwszym sezonie 20 goli i prujący po kolejny triumf w europejskim pucharze, byłby bohaterem wielbionym i uśmiechającym się z okładki każdej gazety. Obecna Hiszpania pod względem piłkarskim to nie jest normalny świat.



To chyba niedziwne, ale gdybym miał wymienić wszystkich zawodników, których tak po prostu, po kibicowsku lubię, wskazałbym tylko tych, których widziałem po raz pierwszy pomiędzy 2000 a 2004 rokiem. Nie później. Szczenięca fascynacja najlepszymi piłkarzami to właśnie te czasy. Kluivert, Puyol, Morientes, Davids, Giuly, Stam, Pater. Pewnie ktoś by się jeszcze znalazł. Później byli już tylko ci, których ceniłem i darzyłem jakąś sympatią oraz ci, których ceniłem i nie darzyłem sympatią, albo wręcz działali mi na nerwy. Ale pewien Kolumbijczyk okazał się wyjątkowy. Mogę powiedzieć, że go lubię.

Radamel Falcao. Przede wszystkim mnie zachwyca. Wszystkim. Począwszy od jego imienia i nazwiska, dzięki którego brzmieniu - gdyby mi je choremu powtarzać - pewnie szybko bym ozdrowiał. Przez jego indiańską urodę przypominającą o fikcyjnych bohaterach dzieciństwa z książek np. Arkady’ego Fiedlera. Wreszcie po fenomenalną snajperską regularność, siłę, bezwzględność, grę głową. Jest dla mnie snajperem kompletnym, odkąd pierwszy raz zobaczyłem go rok temu w FC Porto.

W Copa America, choć jest z nacji nieszczególnie bogatej w dobrych piłkarzy, spisał się razem z Kolumbią całkiem nieźle. Byłem pewny, że przejdzie do jakiegoś wielkiego klubu. Żałowałem, bo nie przepadam za wielkimi klubami. Wolałbym, gdyby wspólnie z Villasem Boasem próbował osiągnąć z Porto sukces w Lidze Mistrzów. Wybrał jednak dziwnie - Atletico Madryt.


Klub jak dla mnie przefajny, bo wiecznie w cieniu wielkiej globalnej korporacji, ale ja jestem zbzikowany, a profesjonalny, dobry piłkarz powinien przede wszystkim chcieć zgarniać trofea. Tymczasem jasne było dla mnie, że w Atletico może w najlepszym wypadku zająć trzecie miejsce w lidze. Zaskoczenia nie ma - siódmy w tabeli zespół z Madrytu traci do lidera... 36 punktów. A to oznacza, że w ostatnich ośmiu meczach Real mógłby w ogóle nie wychodzić na boisko, a Atletico i tak skończyłoby sezon z 12 punktami straty! Zakładając oczywiście, że wszystko by wygrało...

Klasyfikacja strzelców? Wszyscy mówią tylko o niewyobrażalnym pojedynku Ronaldo (37 goli) z Messim (36). Fantastyczny snajper, jakim jest Falcao, trafił na fatalne czasy, w których 20 goli w 30 meczach daje tylko trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców, bez nadziei na końcowy triumf. Na tym polega liga hiszpańska - dwaj giganci ścigają się między sobą w innej lidze i na tym polega rywalizacja o Trofeo Pichichi dla najlepszego strzelca - dwaj giganci ścigają się tylko ze sobą. Dlatego pisałem, że piłkarsko Hiszpania to nie jest normalny świat.

Okazało się, że jednak się pomyliłem. Falcao wcale nie jest w Madrycie skazany na same porażki. Nie przewidziałem, że liga jest tak mocna, że nawet drużyny zajmujące w niej miejsca trzecie, siódme i jedenaste (!) będą grzmocić cały kontynent w Lidze Europy. Bardzo prawdopodobny jest bodaj pierwszy przypadek w historii, kiedy w finałach obu najważniejszych europejskich pucharów będą same drużyny z jednego kraju. Gdy dodamy do tego jeszcze fakt, że Hiszpania jest aktualnym reprezentacyjnym mistrzem świata i Europy, uświadomimy sobie jak daleko za nią są wszystkie inne europejskie narody.

A ja życzę sobie tylko jednego. Niech w tym finale zagra Atletico, niech zagra w nim Falcao, niech zgarnie kolejny puchar Ligi Europy z rzędu. Lubię, jak ludzie obierają niebanalne drogi, a Radamel wybrał sobie ścieżkę zdobywania trofeów pokrętną, ale piękną...
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Tomasz Raczek zwraca uwagę na szczegóły kultowego już filmu

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
INNPoland 0 0Wielka awaria w popularnym banku. Niektórym klientom wyzerowało konta