NewConnect, formalnie Alternatywny System Obrotu (ASO), a nieformalnie "mała giełda" to rynek alternatywny wobec głównego parkietu GPW. Z założenia rynek dla spółek innowacyjnych, startupów o podwyższonym ryzyku, ale wysokiej stopie zwrotu. Giełda zabrała się za jego uporządkowanie. Czy ma szansę stać się atrakcyjnym rynkiem dla funduszy venture capital inwestujących w innowacyjne przedsięwzięcia?
REKLAMA
Na rynku NewConnect notowanych jest prawie 400 podmiotów. Z założenia rynek dla spółek innowacyjnych zawiera jednak sporo spółek, które z innowacyjnością nie mają nic wspólnego, często nic nie robią, albo ich biznesy są bardzo małe. Nie taka była idea tego rynku, miał ściągnąć innowacyjne spółki i fundusze venture capital. Niestety, na rynku o takim kształcie, jaki mamy obecnie, fundusze póki co rzadko inwestują, m.in. ze względu na bardzo małą jego płynność (utrudnione kupowanie/sprzedawanie akcji) oraz nie wypełnianie przez spółek rzetelnie obowiązków informacyjnych.
Giełda postanowiła to zmienić i ostro zabrała się porządki. W środę nałożyła kary finansowe na kilkanaście spółek, które do tej pory nie opublikowały sprawozdań finansowych i/lub opinii biegłych rewidentów (zgodnie z prawem i regulaminem GPW powinny to zrobić do 2 lipca). Kiedyś praktyką było spóźnianie się przez emitentów z obowiązkami kilka miesięcy, teraz kary sypią się po zaledwie kilku dniach spóźnienia.
Dodatkowo, Giełda utworzyła segment spółek o bardzo małej płynności, który ma z założenia stanowić wskazówkę dla inwestorów, że spółki z tego segmentu podlegają większemu ryzyku kursowemu oraz sprzedaż ich akcji jest bardzo utrudniona. Doświadczeni czytelnicy doskonale wiedzą, że czasami można posiadać akcje spółki o bardzo dużej wartości, ale nie ma nie popytu, płynność jest mała i nie można ich sprzedać. Takie akcje nie są niestety wiele warte dla inwestorów, nawet mimo jej wysokiej teoretycznej ceny.
