Energetyka rozproszona daje nam szansę produkować energię elektryczną w naszych domach. Czy nowe prawo energetyczne przyczyni się do jej rozwoju?

REKLAMA
Polska przyjęła Politykę Energetyczną Polski do 2030 roku. Zgodnie z tym dokumentem do 2030 roku 20% energii ma być produkowanej ze źródeł odnawialnych. Czy to jest w ogóle możliwe?
Polska energetyka jest niedoinwestowana. Coraz gorszy stan sieci przesyłowych, zwiększające się zużycie energii elektrycznej i farmy wiatrowe wymagające dużych pojemności przesyłowych wymagają bardzo dużych inwestycji w linie energetyczne. W sukurs może nam przyjść energetyka rozproszona, której właściwa popularyzacja niewątpliwie zmniejszy skalę powyższych problemów.
Energetyka rozproszona zakłada budowę wielu małych elektrowni wodnych, wiatrowych, biogazowych w całym kraju. Ideą jest wytwarzanie energii elektrycznej blisko miejsca jej zużycia. Całkowitym ideałem produkcja energii elektrycznej w naszych gospodarstwach domowych, na dachach naszych domów. Gdy nie potrzebujemy energii elektrycznej to jest ona oddawana do sieci, gdy potrzebujemy jej więcej niż produkujemy - pobierają ją z sieci. W ten sposób stajemy się prosumentami, czyli połączeniem konsumenta i producenta.
Jak pisałem na moim portalu insajder.pl projekt ustawy przygotowanej przez Ministerstwo Gospodarki wydaje się adresować większość dotychczasowych barier rozwoju tej energetyki. Nowa ustawa przewiduje:
1. Brak konieczności uzyskiwania koncesji na produkcję energii elektrycznej i wszystkich poprzedzających ją pozwoleń.
2. Dopłaty wsparcie finansowe dla prosumenta do wyprodukowanej energii.
3. Przyłącze energetyczne będzie realizowane na koszt operatora sieci dystrybucyjnej (nie jest możliwe oddawanie do sieci energii elektrycznej za pomocą przyłączy dotychczas doprowadzanych do gospodarstw).
Mam nadzieję, że powyższe elementy wejdą w życie i widoki przydomowych elektrowni wodnych i wiatraczków zagoszczą w naszej rzeczywistości :-).