Miało być duże ułatwienie, a jest duża klapa.

REKLAMA
Rejestracja spółek przez internet to fantastyczne udogodnienie. Mówiło się o tym od dawna, wielu przedsiębiorców tego oczekuje, a za granicą to działa już od lat. Polskie Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło, że wprowadza rejestrację spółek w ciągu jednego dnia roboczego. Ucieszyłem się :-).
System wystartował 2 stycznia. Już w drugim tygodniu stycznia podjąłem się rejestracji spółki przez internet. Nie bez problemów, ale się udało. Dodawanie PKD było nieco męczące. Okazało się, że dla każdej pozycji z osobna trzeba wypełnić cały formularz, więc przy kilkudziesięciu pozycjach trwało to bardzo długo :-). Przebrnęliśmy ze wspólnikiem przez PKD, zarejestrowaliśmy spółkę, wygenerowaliśmy dokument. Byliśmy szczęśliwymi udziałowcami nowego podmiotu.
Drugiego dnia postanowiłem wydrukować umowę spółki i okazało się, że technicznie nie jest to możliwe, system źle ją wygenerował, a moja asystentka musiała ją przepisać.
Pod koniec marca br. postanowiłem zarejestrować kolejną spółkę, nauczony doświadczeniem liczyłem, że teraz już pójdzie gładko. Niestety, okazało się, że jestem early adopter, "za wcześnie" się zarejestrowałem, bo na początku stycznia nie było jeszcze wymogu podawania adresu zameldowania. Teraz tego adresu nie da się dodać, tzn. w formularzu adresowym go dodaję, ale w innym formularzu system uparcie twierdzi, że go nie mam i ... nie pozwala mi zarejestrować nowej spółki.
Zgłosiłem problem do pomocy technicznej i cierpliwie czekam. W międzyczasie zarejestrowałem już spółkę tradycyjnie (poprzez wizytę u notariusza) i po tygodniu braku odpowiedzi powysyłałem skargi, gdzie się tylko dało w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wczoraj dostałem odpowiedź, że przekazano moje zgłoszenie do kolejnego działu (cieszę się, że ktoś coś z nim w ogóle robi) i "przetwarza się".
Wnioski: system nie działa, a internet jest pełen przykładów podobnych do mojego problemów. Ciekawe jak długo jeszcze...