Żeby czytać ten blog trzeba zgodzić się z jednym: nigdy nie będę reklamy piętnował dla samego piętnowania. Zwłaszcza na poziomie: zła, szkodliwa, masońska.
REKLAMA
Reklamy uwielbiam. Im więcej oglądam filmów tym częściej dziwie się jak to możliwe, że wciąż pojawiają się coraz lepsze i lepsze pomysły. Coraz ciekawsze rozwiązania, coraz ciekawsi aktorzy, interesujący montaż, chodząca po głowie muzyka.
Jak do cholery udaje się w 30 sekundach zmieścić historie- ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem.
No jednym słowem, żyje reklamą i mam nadzieje, że Wy też spojrzycie na nią w ten sposób.
Ale wracając do tematu- jeden produkt, dwie reklamy.
Pamiętacie emitowaną do zmęczenia reklamę Lipton Ice Tea z Hugh Jackmanem tańczącym wesoło pomiędzy Azjatami? Przyznaje, że zmęczyła mnie wtedy, tak samo jak męczy wiele reklam z występującymi w nich celebrytami.
W tym sezonie Hugh wrócił, ale w nieco innym stylu i z dużo smaczniejszym "przymrużeniem oka" co do swej celebrytowatości.
Jak do cholery udaje się w 30 sekundach zmieścić historie- ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem.
No jednym słowem, żyje reklamą i mam nadzieje, że Wy też spojrzycie na nią w ten sposób.
Ale wracając do tematu- jeden produkt, dwie reklamy.
Pamiętacie emitowaną do zmęczenia reklamę Lipton Ice Tea z Hugh Jackmanem tańczącym wesoło pomiędzy Azjatami? Przyznaje, że zmęczyła mnie wtedy, tak samo jak męczy wiele reklam z występującymi w nich celebrytami.
W tym sezonie Hugh wrócił, ale w nieco innym stylu i z dużo smaczniejszym "przymrużeniem oka" co do swej celebrytowatości.
Film przyjemnie się ogląda, jest ładnie zrealizowany.
Cieszy oko dobór lokacji, smakują kolory, tempo opowiadania jak i puenta.
Cieszy oko dobór lokacji, smakują kolory, tempo opowiadania jak i puenta.
Jednakże, w tym samym czasie światło dzienne ujrzał film "Wodospad"
I tu z kolei jest gorzej.
Można powiedzieć, że to typowy przykład reklamy bazującej na wielokrotnie powtarzanych gagach, metaforach i porównaniach.
Drogo, tandetnie. Nic świeżego, nic odkrywczego i z pewnością nic wartego przypomnienia sobie po latach. Ot, jedna z reklam, które wyłączamy na YouTube gdy minie upragnione 5 sekund, po których można kliknąć „pomiń reklamę”
Można powiedzieć, że to typowy przykład reklamy bazującej na wielokrotnie powtarzanych gagach, metaforach i porównaniach.
Drogo, tandetnie. Nic świeżego, nic odkrywczego i z pewnością nic wartego przypomnienia sobie po latach. Ot, jedna z reklam, które wyłączamy na YouTube gdy minie upragnione 5 sekund, po których można kliknąć „pomiń reklamę”
Dlaczego tak oceniam ten film?
Rozkładając go na części pierwsze i począwszy od pierwszych sekund.
Razi płaskość i teatralność scenografii.
Razi płaskość i teatralność scenografii.
Sztuczne kwiaty, podkolorowana woda wystrzeliwująca pod ciśnieniem, rekwizyty na biurku bohaterów w pierwszym planie i wszechobecne nijakie, nowiutkie kartony na dalszych planach.
Zatrzymajcie film i poczujcie ten plastik, sztuczność i nieżyciowość filmu.
Zatrzymajcie film i poczujcie ten plastik, sztuczność i nieżyciowość filmu.
Biurko na, którym stoi woda i dwie szklanki?
Albo jeden telefon idealnie w rogu i tyle samo kartek?
Tak u Was wyglądają biurka?
Gość z kartonami na wózku brodzący przez wodę. Okey, u mnie w firmie też są kartony, ale za nic nie przypominają takich jak te- złożonych przez rekwizytora pięć minut przed ujęciem i do tego wyraźnie pustych.
Marna rybka przepływająca w kadrze w sekwencji pod wodą?
I na koniec zamykająca historie część biurowa.
Oderwijcie wzrok od bohatera na pierwszym planie, oderwijcie wzrok od epizodystów siedzących w drugim planie przy biurku bez kabli, kubków za to z trzema kalkulatorami.
Zerknijcie głębiej na chodzących statystów w tle.
Klasyczny, szybki zabieg, na wypełnienie kadru, stosowany w kręconych na szybko serialach.
Puszczamy w tle poruszających się liniowo statystów, koniecznie w innej osi niż kierunek poruszania się bohatera i mamy na prędce stworzone wrażenie, że "coś się dzieje".
Może więc i coś się dzieje, ale ja widzę tam tylko snujących się statystów.
I mam nadzieje, że teraz Wy też widzicie to samo.
Albo jeden telefon idealnie w rogu i tyle samo kartek?
Tak u Was wyglądają biurka?
Gość z kartonami na wózku brodzący przez wodę. Okey, u mnie w firmie też są kartony, ale za nic nie przypominają takich jak te- złożonych przez rekwizytora pięć minut przed ujęciem i do tego wyraźnie pustych.
Marna rybka przepływająca w kadrze w sekwencji pod wodą?
I na koniec zamykająca historie część biurowa.
Oderwijcie wzrok od bohatera na pierwszym planie, oderwijcie wzrok od epizodystów siedzących w drugim planie przy biurku bez kabli, kubków za to z trzema kalkulatorami.
Zerknijcie głębiej na chodzących statystów w tle.
Klasyczny, szybki zabieg, na wypełnienie kadru, stosowany w kręconych na szybko serialach.
Puszczamy w tle poruszających się liniowo statystów, koniecznie w innej osi niż kierunek poruszania się bohatera i mamy na prędce stworzone wrażenie, że "coś się dzieje".
Może więc i coś się dzieje, ale ja widzę tam tylko snujących się statystów.
I mam nadzieje, że teraz Wy też widzicie to samo.
Patrzcie na reklamę inaczej niż zwykle.
Patrzcie na kostiumy, na rekwizyty, na drugi i trzeci plan.
Zaczniecie wtedy dostrzegać różne majstersztyki, ale i wpadki, niedopilnowania czy zwykłe oszczędności budżetowe.
A i przy tym odkryjecie, czemu niektóre filmy fabularne tak wciągają i pozwalają się wczuć, a czemu innym "czegoś brakuje".
Właśnie temu.
Film to kadr.
A kadr musi być kompletny.
Patrzcie na kostiumy, na rekwizyty, na drugi i trzeci plan.
Zaczniecie wtedy dostrzegać różne majstersztyki, ale i wpadki, niedopilnowania czy zwykłe oszczędności budżetowe.
A i przy tym odkryjecie, czemu niektóre filmy fabularne tak wciągają i pozwalają się wczuć, a czemu innym "czegoś brakuje".
Właśnie temu.
Film to kadr.
A kadr musi być kompletny.
Biorę łyk orzeźwienia, ale z tym:
Czy nie przypominam Wam on, naszego Asa, który nomen omen jest dość podobny do mojego Korektora.
