Podwyżkę składki rentowej przepchnięto przez Sejm w 5 dni, a nie jest to wynik nawet zbliżony do rekordu. Tworzenie prawa na "dopalaczach" czy też tryb "hazardowy" stały się odpowiedzią rządu na każdy problem. Czy w takiej sytuacji możemy liczyć na dobre prawo?

REKLAMA
Inaugurując moją obecność na NaTemat.pl, chciałbym przelać trochę pesymizmu na te wirtualne łamy. Oczywiście, że nie możemy liczyć na dobre prawo, gdy rządząca koalicja może bez żadnych negatywnych konsekwencji przepchnąć kolanem przez Sejm ustawę w kilka dni mając jednocześnie pewność podpisu Prezydenta. Proces legislacyjny musi trwać! Najlepiej tak długo, by entuzjazm dla gorących politycznych projektów zdążył odpowiednio osłabnąć.
Postawię kontrowersyjną tezę: należy zabrać rządowi i Marszałkowi Sejmu narzędzia do skracania czasu pracy nad projektem ustawy! Ktoś powie: a co w sytuacjach kryzysów, powodzi, czy spadku słupków poparcia? Przecież rząd musi móc coś zrobić! Hard cases make bad law mawiają angielscy prawnicy. I mają rację. Właśnie te przypadki są najgorszymi momentami na tworzenie prawa.
Czas skończyć z rozliczaniem polityków z ilości uchwalonych ustaw. Niech politycy chwalą się ile ustaw udało im się uchylić! Oczywiście, tak naprawdę nie chodzi o liczby. Jedyną drogą do naprawy prawa, poza reformą systemu jego tworzenia, jest radykalna redukcja zadań państwa. Niestety, zwyczajnie nie da się sterować społeczeństwem na tak szczegółowym poziomie w sposób racjonalny i efektywny.
Po tym krótkim manifeście czas na zapowiedź, czego Państwo mogą oczekiwać na tym blogu w przyszłości. Przede wszystkim, niestety, przykładów złego prawa. Będę chciał jednak czasami podzielić się z Państwem pozytywnymi propozycjami jak prawo naprawić.
Na koniec, zwyczajem rodem z twittera, małe #ff (a w zasadzie #FollowWednesday :) dla tych, których w NaTemat.pl zamierzam czytać: Krzysztof Bosak, Mikołaj Kozak, Krzysztof Kwiatkowski, Tomasz Machała, Witold Orłowski, Ryszard Petru, Wojciech Szarski, Przemysław Wipler, Maja Włoszczowska.