Wioślarstwo w Oksfordzie to fenomen, który trudno zrozumieć jeśli się go nie doświadczy. Codzienne treningi, częste wstawanie przed świtem, poranione ręce i obolałe nogi - to wszystko nie odstrasza ponad tysiąca studentów, którzy co roku oddają się tej pasji. W tym roku postanowiłem tego spróbować i dałem się tą pasją zarazić.

REKLAMA
Każdy film, którego akcja dzieje się w Oksfordzie musi mieć wioślarzy przynajmniej w tle (czepialskim przypominam, że akcja Harry'ego Pottera nie ma miejsca w Oksfordzie, tylko w Hogwarcie*). I rzeczywiście, rzeka oraz dziesiątki wariatów pływających po niej już od 6 rano, to bardzo charakterystyczny obrazek.
logo
University of Oxford

Samo wioślarstwo nie jest najbardziej popularnym sportem na świecie. Jego status jest być może trochę wyższy w krajach, które są w nim dobre, ale pewnie niewiele (czy wiecie, że reprezentacja Polski ma całkiem pokaźną kolekcję medali?).
Na Oksfordzie (a także w tym Innym Miejscu**) jest jednak inaczej. Wiosłowaniem trudni się tu setki ludzi - w najbardziej prestiżowym turnieju w ciągu roku, "Summer Eights", liczba uczestników grubo przekracza 1000.
logo
'Summer Eights' gromadzą nawet do kilkunastu tysięcy widzów University of Oxford / James Whitaker

Trenujemy i ścigamy się na odcinku Tamizy, który przebiega kilkaset metrów od centrum Oksfordu. Odcinek ten ma swoją własną nazwę 'Isis' i tak zwykle do niego się odnosimy (zamiast mówić o wiosłowaniu na Tamizie).
logo
'Isis' w niedzielny poranek M. Barczentewicz

Praktycznie wszyscy pływają w tzw. "ósemkach ze sternikiem" (ośmiu wioślarzy a z tyłu za nimi - za to przodem do kierunku jazdy - zwykle niska i lekka dziewczyna, której rola to krzyczeć i sterować). Oczywiście nie wszyscy trenują równie ciężko - spektrum zaangażowania jest dość duże.
Na czele jest na pewno reprezentacja Uniwersytetu, czyli "Oxford University Boat Club" (OUBC), gdzie uprawia się wioślarstwo na poziomie olimpijskim i często zawodnikami są byli lub przyszli olimpijczycy. Oczywiście są oni jednocześnie studentami Uniwersytetu i muszą godzić przygotowania do Wyścigu ze swoimi studiami. Wyścig jest oczywiście dla nich tylko jeden i jest to ponad wiekowa tradycja rywalizacji z reprezentacją Innego Miejsca**. W tym roku, po zaciekłym pojedynku w bardzo ładnym stylu wygrali nasi.
Zaraz po reprezentacji Uniwersytetu na najwyższym poziomie stoją "pierwsze ósemki" kilku college'y tradycyjnie silnych w wioślarstwie. Wizualnie zawodnicy z tych osad nie różnią się od OUBC: 190cm wzrostu, bardzo dobrze zbudowani. Trenują też bardzo ciężko, 9-10 razy w tygodniu, często na rzece już od 6 rano - przed świtem, niezależnie od temperatury. Do tego dochodzi siłownia i "erging" czyli mordercze sesje na ergometrze wioślarskim, czasami nawet 24-30km (wyobraźcie sobie wykonywać ten sam ruch przez 2h).
Niżej w hierarchii są "drugie ósemki", a po nich "trzecie" i w niektórych college'ach również "czwarte". Im wyższy numer tym mniej treningów i słabsi zawodnicy. Naturalnie, niektóre college mają tak dobre "dwójki", że są one w rankingach wyżej od "jedynek". "Jedynki" i "dwójki" mają swoje marynarki klubowe (blazers), zwykle białe.
Zasadniczo są dwa rodzaje wyścigów wioślarskich w Oksfordzie: w jednym dwie łodzie ścigają się ze startu wspólnego, w drugim (swoista "czasówka") łodzie startują w odstępach czasowych lub w pewnej odległości jedna za drugą. Szczególnie ciekawy jest ten drugi rodzaj w wydaniu "Summer Eights", nazywany "bumps". Sztuka polega na dogonieniu łodzi przed nami i nie pozwoleniu nikomu na doścignięcie nas. Dopuszczalne są kolizje ("bumps"), co czasami kończy się uszkodzeniami bardzo kosztownego sprzętu.
logo
Osada ścigająca jest już bardzo blisko 'bumping' swojego przeciwnika flickr / Twofish

Krótko o miejscach, w których to wszystko się rozgrywa: pływamy na Tamizie, a szczególnie na jej odcinku płynącym przez sam Oksford, który nazywamy Isis. Wzdłuż Isis wybudowane zostały "boat houses" college'y, z których najbardziej imponujący należy do mojego, University College. W tych "domach dla łodzi" znajdują się magazyny z łodziami, ergometry, sale do imprez a czasami nawet pokoje mieszkalne. Nic dziwnego, że łodzie mają swoje domy, skoro jedna potrafi kosztować dobrze ponad 100 tys. zł.
logo
'Dom łodzi' University College architecture.com

Mimo, że stawiam dopiero pierwsze kroki w wioślarstwie, to prawdopodobnie uda mi się zakwalifikować do drugiej osady mojego college'u na wspomniane już wielkie regaty "Summer Eights" z czasem poniżej 7 minut na 2000m na ergometrze wioślarskim (nie byłbym ostatni na mistrzostwach Polski). Oznacza to niemal codzienne treningi na Tamizie uzupełniane dodatkowo sesjami na ergometrach i na siłowni przez najbliższe 5 tygodni.
To co tutaj robimy to niewątpliwie sport wyczynowy, choć amatorski. Jednakże satysfakcja zarówno z samego wiosłowania w dobrej łodzi, jak i reprezentowania własnego college'u przed ok. 15-20 tysiącami widzów wynagradza poranione dłonie i obolałe nogi. Do tego dochodzi oczywiście przywilej noszenia marynarki (blazer) z herbem college'u.
Zainteresowanych zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebooku, gdzie publikuję na bieżąco krótkie relacje z życia i sportowych zmagań nad Isis.
* Hogwart = Oksford minus wioślarze
** Uniwersytet Którego Nazwy Nie Można Wymawiać (www.cam.ac.uk)