Tym razem wyjątkowo nie chodzi o Władimira Putina. Na liście najbardziej wpływowych ludzi 2012 roku według magazynu Time znalazł się – jako jedyny Rosjanin - popularny bloger, Aleksiej Nawalny. Towarzystwo jest nietuzinkowe. Oprócz rosyjskiego opozycjonisty, znaleźli się w nim m.in. Barack Obama, Lionel Messi, Tilda Swinton i Warren Buffett.
REKLAMA
Można się spierać o zasadność wymieniania w jednym rzędzie Rihanny, prezydenta Stanów Zjednoczonych i gwiazdora FC Barcelony, ale polityczny charakter obecności na tej liście Aleksieja Nawalnego wydaje się jednoznaczny. Ukłon magazynu Time gorąco przyjęła rosyjska opozycja. Zdaniem Garriego Kasparowa, charyzma i nieprzeciętnie inteligentny dowcip Nawalnego, to rewelacyjna broń do walki z szarym i nudnym Kremlem.
Wydawałoby się, że obecność Putina na takiej liście powinna być oczywista. W rankingu Forbesa znalazł się przecież na drugim miejscu tuż za Barackiem Obamą. Poza tym, trudno uznać świeżo upieczonego premiera Włoch, Mario Montiego, nie tylko za wpływowego, ale w ogóle rozpoznawalnego w świecie polityka. Z tej perspektywy dziwi też „nieobecność” Sarkozy'ego. Zwłaszcza w świetle znalezienia się na liście kanclerz Angeli Merkel.
Symboliczne zastąpienie Putina przez Nawalnego to jednak sprawa innego kalibru, niż miejsce dla Sarkozy'ego. Popularny aktywista mówi wprost, że Jedna Rosja to partia żuli i złodziei. Poza tym, to on jest królem internetowej opozycji. Jego wpisy na vkontakte.ru, (rosyjskim odpowiedniku Facebooka, który jeszcze na dobre w Rosji nie zagościł), śledzą setki tysięcy Rosjan. Mówi się, że to Nawalny wyprowadza ludzi sprzed komputerów na ulice. Można nawet spotkać pogląd, że Nawalny to rosyjski Julian Assange, który, nawiasem mówiąc, nie znalazł się na liście.
Obecność rosyjskiego blogera na liście Time'a to kolejny dobry znak dla wolno dojrzewającej rosyjskiej demokracji. Ważne, że sukcesywnie pojawiają się nowe nazwiska. Oprócz Nawalnego dużo mówi się ostatnio o Siergieju Udalcowie, czy Olegu Szeinie. Jeszcze niedawno szerzej znano tylko więzionego Chodorkowskiego i zamordowaną Annę Politkowską.
