REKLAMA
Fortunatusie, chciałbym żyć w mieście, gdzie rzeka
Wysuwałaby się spod mostu jak ręka z rękawa człowieka.
I żeby wpadała do zatoki, rozpostarłszy swoje palce,
Jak Chopin, i nie pokazywała pięści, chociażby z daleka.
Wysuwałaby się spod mostu jak ręka z rękawa człowieka.
I żeby wpadała do zatoki, rozpostarłszy swoje palce,
Jak Chopin, i nie pokazywała pięści, chociażby z daleka.
Żeby tam była Opera, w niej stary tenor
Śpiewałby wieczorami arie Pucciniego;
Tyran siedziałby w loży, a ja na parterze,
Gdzie bym mógł, choć przez zęby, szydzić sobie z niego.
Śpiewałby wieczorami arie Pucciniego;
Tyran siedziałby w loży, a ja na parterze,
Gdzie bym mógł, choć przez zęby, szydzić sobie z niego.
Byłby w tym mieście Yacht Klub i klub piłkarski też,
A ja bym po braku dymu z przyfabrycznych wież
Poznawał, że przyszła już nareszcie niedziela,
Trzęsąc się w autobusie, bo zimno i bo deszcz.
A ja bym po braku dymu z przyfabrycznych wież
Poznawał, że przyszła już nareszcie niedziela,
Trzęsąc się w autobusie, bo zimno i bo deszcz.
Wplatałbym w ryk stadny również swój głos ostrożny,
Tam, gdzie noga przedłuża głowy zamysł zbożny,
A ze wszystkich praw, które wydał Hammurabi,
Najważniejsze by były - rzut karny i rożny.
Tam, gdzie noga przedłuża głowy zamysł zbożny,
A ze wszystkich praw, które wydał Hammurabi,
Najważniejsze by były - rzut karny i rożny.
