Utwór napisany przez Włodzimierza Wysockiego po Olimpiadzie w Meksyku w 1968 r.
REKLAMA
Niby na drożdżach rosną dziś rekordy
I w niedalekiej perspektywie może być,
Że tak bokserzy zleją sobie mordy,
Że nie zostanie nic, w co można bić.
I w niedalekiej perspektywie może być,
Że tak bokserzy zleją sobie mordy,
Że nie zostanie nic, w co można bić.
Skoczkowie w dal wyskoczą za ocean,
A taki lot rozpocznie skoczek wzwyż,
Po którym lądowania nigdy nie ma,
Więc nie rozbolą plecy ani krzyż.
A taki lot rozpocznie skoczek wzwyż,
Po którym lądowania nigdy nie ma,
Więc nie rozbolą plecy ani krzyż.
Piłkarze w dyscyplinie bezgranicznej
Zapomną to, co dotąd było złe -
Za sport się w końcu wezmą metodycznie
I wszystkie bramki strzelą w jednej grze.
Zapomną to, co dotąd było złe -
Za sport się w końcu wezmą metodycznie
I wszystkie bramki strzelą w jednej grze.
Sędziowie przy spalonych nic nie pisną,
Bo im też pięknych goli będzie żal.
Sztangiści wyrwą, rzucą i wycisną
Całe żelazo, ołów, miedź i stal.
Bo im też pięknych goli będzie żal.
Sztangiści wyrwą, rzucą i wycisną
Całe żelazo, ołów, miedź i stal.
Zleją się w jedno mecze, mety, starty,
Kibice lekko westchną, ale cóż...
A hazardziści wezmą się za karty
Bo tylko w oczko będą grywać już.
Kibice lekko westchną, ale cóż...
A hazardziści wezmą się za karty
Bo tylko w oczko będą grywać już.
I raz na zawsze wszystkich zamatują
Arcymistrzowie przy najbliższej z szans.
Sędziów na adwokatów przefarbują -
Eks-czempion to jest klient, czyli pan.
Arcymistrzowie przy najbliższej z szans.
Sędziów na adwokatów przefarbują -
Eks-czempion to jest klient, czyli pan.
