REKLAMA
Wy okłamcie mnie tak, żebym mógł resztę dni
Już nie pytać się jak, po co, kiedy i czy.
Żeby wierzyć w to kłamstwo bez słów jak we śnie,
Żeby za kimś móc iść, nie pytając go gdzie.
Niech przesłonią mi wzrok, bo mi nic nie jest żal,
Że nie dla mnie labirynt nieznanych mi sal.
Jakiś oddech czasami rozgrzeje mi skroń,
Czyj? Nieważne jak to, kto uściśnie mi dłoń.
A ocknąwszy się widzieć chcę móc tylko mgłę,
Więc okłamcie mnie tak, siebie też, jak ktoś chce.
Już nie pytać się jak, po co, kiedy i czy.
Żeby wierzyć w to kłamstwo bez słów jak we śnie,
Żeby za kimś móc iść, nie pytając go gdzie.
Niech przesłonią mi wzrok, bo mi nic nie jest żal,
Że nie dla mnie labirynt nieznanych mi sal.
Jakiś oddech czasami rozgrzeje mi skroń,
Czyj? Nieważne jak to, kto uściśnie mi dłoń.
A ocknąwszy się widzieć chcę móc tylko mgłę,
Więc okłamcie mnie tak, siebie też, jak ktoś chce.
