Dziś w Rosji demonstruje nie tylko opozycja. Według oficjalnych danych, 130 tysięcy osób zjawiło się na marszu poparcia Władimira Putina. Na moskiewskich Łużnikach nie zabrakło samego premiera.

REKLAMA
Było patriotycznie i pompatycznie. Władimir Władimirowicz cytował poemat "Borodino" Michaiła Lermontowa, przypominając, że Rosjanie to naród zwycięski. Padły nawet słowa: "Umrzyjmy pod Moskwą". Z gorliwością godną lepszej sprawy premier powtórzył wczorajsze deklaracje o niedopuszczaniu obcych państw do spraw wewnętrznych Rosji. Podniosły nastrój całej "uroczystości"ostudził występujący po Putinie mer Moskwy, Siergiej Sobianin. Prokremlowski polityk odwołał się niewątpliwie do twardego elektoratu, określając kandydata Jednej Rosji mianem "prawdziwego faceta". Pozostaje nam pozazdrościć Putinowi znajomości rosyjskiej poezji romantycznej, a Sobianinowi - umiejętności nazywania rzeczy po imieniu.