Na stronę Centrum Prasowego Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa od rana napływają setki ciepłych słów. Rosyjskie blogi tętnią wsparciem i nadzieją. Michaił Chodorkowski kończy dziś 49 lat. Dominuje jedno życzenie. Żeby te kolejne, pięćdziesiąte urodziny, spędził na wolności.
REKLAMA
Od samego początku elity intelektualne nie miały wątpliwości, że proces Chodorkowskiego, to sprawa wyłącznie polityczna. Wypowiedzi Putina, że były współwłaściciel Jukosu ma krew na rękach, tylko wielu w tym umocniły, bo wpisywały się w nurt tych licznych zdań, które nigdy nie powinny były paść.
Sprawa Chodorkowskiego to, poza całym jej wymiarem faktycznym, czy moralnym, symbol głupiej polityki Kremla. W dużej mierze to właśnie Władimir Putin zbudował mimowolnie cokół, na którym zwyczajnie sprawny biznesmen z poprzedniego wcielenia stał się nagle symbolem oporu i motorem napędowym do organizowania protestów w całej Rosji.
Jeżeli Putin, wysyłając Chodorkowskiego do kolonii karnej, liczył na zamknięcie mu ust, to rezultat pokazał, że takie działanie było przeciwskuteczne. Strona Chodorkowskiego jest coraz chętniej odwiedzana, a on sam wypowiada się na niej nie tylko z pozycji niesłusznie skazanego więźnia politycznego, ale też męża stanu i autorytetu.
W napływających życzeniach podkreśla się klasę i godność, z jaką Chodorkowski znosi wszystkie szykany. Nie brak też podziwu dla odwagi, która pozwoliła nie tylko nie obniżyć krytyki, ale nieustannie ją zaostrzać.
Dziennikarka radia Echo Moskwy, Irina Jasina, przytoczyła anegdotę o Galileuszu, którego sąsiad był od niego mądrzejszy i też wiedział, że to Ziemia się kręci, ale miał żonę i dzieci. Chodorkowski też ma. Czworo. Powrotu do nich życzymy mu bardziej, niż dalszej odwagi, bo dotychczasowa jest wystarczającą inspiracją.
