REKLAMA
62,8 mln rubli - tyle, zdaniem deputowanych Komunistycznej Partii Rosyjskiej Federacji, nie zapłacił ze swojego funduszu wyborczego Władimir Putin za opublikowanie sześciu artykułów promujących jego program wyborczy w rosyjskich mediach. Komuniści określili te teksty mianem agitatorskich i zarzucili kandydatowi Jednej Rosji nieopłacenie należnych kwot reklamowych. Wysłali nawet stosowny wniosek do Centralnej Komisji Wyborczej.
1000 rubli - takim mandatem ukarano Anastazję Udalcową, żonę znanego lewicowego aktywisty. Powodem było jej zachowanie w czasie protestu z 4 lutego. Żeby oddać władzom sprawiedliwość, trzeba powiedzieć, że podobne mandaty ujrzeli również organizatorzy proputinowskich manifestacji.
6,7 mld rubli - o wyprowadzenie tej kwoty z Banku Moskwy oskarżeni są jego dwaj managerowie - Andriej Borodin i Dmitrij Akulinin.
267 - tylu mieszkańców miejscowości Iwanowsk zamierza zbojkotować marcowe wybory prezydenckie.
9% - tylu Rosjan uważa, że opozycyjne demonstracje są organizowane przez przedstawicieli "zagranicznych sił". Niestety, nie udało mi się znaleźć wyjaśnienia tego enigmatycznego pojęcia.