W Chamowniczeskim Sądzie Rejonowym w Moskwie trwa proces aktywistek grupy Pussy Riot. Dzisiejsza rozprawa zdominowała czołówki rosyjskich mediów, a jej przedmiot wciąż nie przestaje dzielić opinii publicznej.

REKLAMA
Od czego się zaczęło? 21 lutego członkinie grupy punkrockowej Pussy Riot weszły w kolorowych kominiarkach do Soboru Chrystusa Zbawiciela i brawurowo wykonały antyputinowską piosenkę. W utworze zatytułowanym „Modlitwa punkowa” artystki prosiły Matkę Boską o przegnanie Władimira Władimirowicza.
Trudno się dziwić, że sprawa od razu nabrała charakteru politycznego. Fakt, że do zdarzenia doszło w cerkwi, dał oburzonym argumenty w postaci możliwości określenia zajścia mianem „chuligaństwa motywowanego nienawiścią religijną”. Pojawiły się głosy, że bunt Pussy Riot jest na nic nieukierunkowany i służy jedynie zszarganiu wartości i wywołaniu skandalu. W tym duchu wypowiedzieli się m.in. diakon Andriej Kurajew i premier Dmitrij Miedwiediew.
Po drugiej stronie barykady stanęli głównie artyści. Za Pussy Riot wstawili się m.in. pisarz Borys Akunin, reżyser Andriej Konczałowski, a nawet gwiazdy z zagranicy – Sting i grupa Red Hot Chili Peppers. Artystek bronią także światowe organizacje. W kwietniu Amnesty International uznała je za kolejnych już w Rosji „więźniów sumienia.”
Zdaniem obrońców praw człowieka, „występ” w Soborze Chrystusa Zbawiciela był tylko pretekstem do uciszenia Pussy Riot. Na nienawiść rządzących piosenkarki pracowały już od dłuższego czasu. Ich oficjalnym celem jest zwalczanie seksizmu i patriarchatu, które w Rosji mają się bardzo dobrze. Oba te przejawy nietolerancji zarzucają zresztą bezpośrednio Władimirowi Putinowi.
Kwalifikacja czynu jest równie dyskusyjna co obszerne fragmenty kodeksu karnego Rosyjskiej Federacji. Odśpiewanie „Modlitwy punkowej” to dokonany grupowo występek o charakterze chuligańskim, skierowany przeciwko przedstawicielowi władz państwowych. Zgodnie z art. 213 § 2 kodeksu karnego, za taki czyn grozi nawet do 7 lat pozbawienia wolności.
Adwokat oskarżonych, Wioletta Wołkowa, mówiła dziś w Sądzie, że aktywistki nie są należycie żywione, a w areszcie celowo zakłóca się ich sen. Sędzia Maria Syrowa ucięła te dywagacje, powołując się na kwestie proceduralne, zgodnie z którymi ewentualne wnioski można było zgłaszać na pierwszej rozprawie.
Zdaniem ekspertów, proces artystek Pussy Riot to największe wydarzenie sądowo-polityczne od czasu sprawy M. Chodorkowskiego i P. Lebiediewa.