REKLAMA
Na biały bal nie będę ścinać brzóz.
Bo zimny igieł chór milczenie chroni.
Kukułki krzyk, jak rozpacz, lasem goni,
I nie chce zelżeć wciąż wytrwały mróz.
Chciałbym z tej ciszy łowić tak, czy siak
(jak aktor, który dobrze poznał cenę
Nie swoich słów, co bierze je na scenę)
Właśnie te słowa, którym ceny brak.
Kolor nadziei, jak wytwornych szat,
Jest bardzo rzadki i dlatego taki drogi.
Tym bardziej, kiedy czeka się na progu,
Tym bardziej, gdy nadzieję porwał wiatr.