wiersz z 1972 r.
REKLAMA
Przychodził tu. Miał inny smak i szyk.
Dziurawe palta, tanie garnitury.
A gdy już mógł, w aresztach zamknął w mig
Ludzi nauki, sztuki i kultury.
Nie na nich mścił się, lecz za czas -
Za biedę i za lata upokorzeń,
Za słabą kawę i że raz po raz
W życiu i w karty szło mu coraz gorzej.
Dziurawe palta, tanie garnitury.
A gdy już mógł, w aresztach zamknął w mig
Ludzi nauki, sztuki i kultury.
Nie na nich mścił się, lecz za czas -
Za biedę i za lata upokorzeń,
Za słabą kawę i że raz po raz
W życiu i w karty szło mu coraz gorzej.
Epoce przyszło przełknąć jego gniew,
Dziś w kraju jest na pozór dużo zdrowiej.
Lecz wszystkim został nawyk, żeby się
Dobrze rozejrzeć, zanim się coś powie.
Wszystko z plastiku, z niklu – jak nie tam.
Głośniejszych uciszono lub wybito.
Bywa, że przed zamknięciem i on sam,
Przychodzi się rozejrzeć incognito.
Dziś w kraju jest na pozór dużo zdrowiej.
Lecz wszystkim został nawyk, żeby się
Dobrze rozejrzeć, zanim się coś powie.
Wszystko z plastiku, z niklu – jak nie tam.
Głośniejszych uciszono lub wybito.
Bywa, że przed zamknięciem i on sam,
Przychodzi się rozejrzeć incognito.
Kiedy on wchodzi, milknie każdy szmer.
I wstają spontanicznie lub służbowo,
Wystarczy gest lub jedno jego słowo,
By naraz wstrzymać bicie wszystkich serc.
On pije kawę, lepszą niż sprzed lat
I je croissanta w samym końcu sali.
A ci, których na tamten wysłał świat,
Też zjedliby, jeśli by zmartwychwstali.
I wstają spontanicznie lub służbowo,
Wystarczy gest lub jedno jego słowo,
By naraz wstrzymać bicie wszystkich serc.
On pije kawę, lepszą niż sprzed lat
I je croissanta w samym końcu sali.
A ci, których na tamten wysłał świat,
Też zjedliby, jeśli by zmartwychwstali.
1972 r.
